Nasza klasa nieco inaczej
Każdy zapewne wie czym jest serwis nasza-klasa. Media buczą i grają, wszyscy się tym serwisem zachwycają. Musiała więc do nas trafić moda na psioczenie - jak grzyby po deszczu wyrastają strony krytykujące i wyśmiewające typu nasza-cela, liczne posty na licznych blogach itp.
Można ostatnio zauważyć tzw. owczy pęd - i nie mówię tu o ludziach którzy się masowo rejestrują na n-k! Owczy pęd by ciągle wymyślać nowe sposoby wyśmiania i krytyki tego serwisu. Pewien blog można przytoczyć jako sztandarowy przykład. Autor tego wpisu może nie tyle krytykuje sam serwis, ile ludzi którzy znajdują przyjemność w tego typu społecznościach. Możemy przeczytać m.in. o "paniach których nikt nie chciał rżnąć w szkole, z bachoramu uwieszonymi na burakowych cyckach", które są szczęśliwe z "telewizorem z tesko i dvd za 49.99". Można przeczytać o wyjazdach z kraju by w "Lądynie" myć gary, o fotografowaniu się z Ferrari stojącym na ulicy. Wszystko pięknie, można pomyśleć, facet dobrze gada, cała racja. Nikt jakoś nie próbował podważyć jego opinii.
Po części trudno się z nim nie zgodzić - sam to zauważyłem - osoby które wcześniej się nie cierpiały, teraz są wzajemnie dodane do przyjaciół, wymieniły się telefonami. Ludzie wyglądają na szczęśliwych, ułożyło im się życie. Pytam tylko, czy to jest złe? Czy to złe że chcą się oderwać od codzienności, od obowiązków, i choć przez te pół godziny dziennie spotkać się wirtualnie ze znajomymi których się nie widziało od 5, 10, 50 lat? Czy to złe że sobie wzajemnie wybaczyli, lub też próbowali zrobić ku temu choć jeden kroczek? Autor posta oczywiście widzi tylko jedną stronę - fałsz, obłudę. Notabene sam się zachowuje jakby miał na koncie osiem zer za jedynką i śmieszni mu są inni ludzie, których stać tylko na meble z Bodzia. Już wcześniej pisałem co myślę o osobach które nic nie zrobiły, nigdy w życiu na nic nie zapracowały. Nawet jak ci "tatusiowie" zarabiają mało, nawet jak takiej młodej rodziny nie stać na lepsze meble - co z tego? Te meble są o wiele bardziej wartościowe niż jakieś "markowe" za kilkanaście tysięcy.
Cała ta sprawa krytyki, często bardzo naciąganej i dennej, wygląda tak jakby autorzy owych krytyk bardzo zazdrościli sukcesu serwisu. Nie da się zaprzeczyć że serwis okazał się strzałem w dziesiątkę - jest już na tyle liczny by można było znaleźć tam większość starych znajomych, z czystej ciekawości "co tam słychać". I oczywiście znalazła się "elita" polskiego internetu która ma dyktować co jest dobre a co złe; "elity" która aby być trendy mówi rzeczy wręcz obrzydliwe. Nagle "elita" się obudziła i zobaczyła że ktoś zrobił serwis - o zgrozo! - zyskujący dużą popularność. Nagle cała Polska zaczęła się śmiać z dennych dowcipów z irca i komunikatorów, wszystkich na temat n-k. Nikt jakoś nie wpadł na pomysł że może ten serwis nie jest niczym złym?
Sam nie mam profilu na owej stronie bo go po prostu nie potrzebuję. Osoby z którymi chcę mieć kontakt mam dodane do komunikatora, mam ich telefony, mogę wreszcie się z nimi po prostu spotkać. Jednak czy jest czymś złym zakładanie profilu by zobaczyć co tam słychać u osób, z którymi się praktycznie wychowaliśmy? U osób które widywaliśmy pięć dni w tygodniu przez kilka lat, po parę godzin?
Fakt faktem, że zdjęcia w stylu "fotografowaniu się z Ferrari stojącym na ulicy" to norma, do tego fotki "ja z dzieckiem/mężem/kochanką/psem/świnką morską/przed domem/za domem/przy basenie" i w cholerę innych układów to standard. Osobiście jakoś na naszą klasę nie najeżdżam bo mam tam profil, i o ile teraz zaglądam raz na tydzień, o tyle na początku fajnie było zobaczyć jak się parę osób pozmieniało. Co do "Elity" to najpierw nie pasowało, że "obłuda", potem że "wolne", a teraz "prywatne dane" (przy okazji będę musiał maznąć coś na temat danych z n-k, ale w trochę inny sposób niż super-hakerzy :). Co do krytyki, to wiele w niej prawdy (prędkość), ale z drugiej strony podejrzewam, że wielu z krytyków ma konto na n-k i na dodatek dość aktywnie z niego korzysta- ale wypada napisać n-k jest BE, bo wtedy jest się "fajnym". Nic na siłę- nie podoba się, to wystarczy usunąć konto i po sprawie. Co do pytania: zgadzam się, że serwis nie jest złym pomysłem (ani nie jest źle wykonany, przynajmniej osoby nie do końca obeznane z netem też się w nim łapią), tylko ludzie nie do końca umieją z niego korzystać...
Myślę,że zależy to od tego, czego człowiek po portalu się spodziewał. Jeśli nie odnalazł starych znajomych, lub po prostu mu się to znudziło to marudzi. Na pewno portal się ślimaczy. Na szczęście można pisać e-maile i gadać na gg już poza. To portal społecznościowy innego typu niż "fajni-kolesie-tacy-jak-my" :) Nie wszyscy to rozumieją.
Heh, ciekawy post. Widać też że nie jest modne komentowanie go :D
Ja muszę się przyznać że mam tam profil i jest to JEDYNY społecznściowy portal do którego dołączyłem. To że wolny itp. to normalka, ktoś zrobił mały portal i wypaliło tak że się nawet pewnie nikomu nie śniło. Co ciekawe to znalazłem tam brother of my father którego znałem tylko nazwisko i nie widziałem szans że kiedykolwiek z nim słowo a wiem że warto.
Puppy: to jest sam widzisz tak że komuś aż się zółć ulewa na wieść o tym że innemu się udało a to przecież on jest taki wspaniały i odlotowy. Zawsze się jakoś mądrzejszy znajdzie. Przypomina mi się historia z projektem daimonin, na forum zaczął sie udzielać koleś który głośił swoje 'świetne' pomysły i wręcz żądał ich implementacji, jak go zapytałem w czym umie programować to wyszło że kiedyś hello world w VB zrobił. Raz jeden, jedyny w życiu tak w necie flejmowałem ale już każdemu nerwy puściły i nawet 60 letni facet stwierdził coś w rodzaju 'your parents made a crap my making you'. To się chyba z jakiejś chęci zabłyśnięcia bierze czy czegoś podobnego, tak jak dresy 'zbiłem go to jestem lepszy'.