Przejdź


Polityku, mam cię w dupie

30 Lis 2008 @ 20:34:10 groszek 39 komentarzy

Tak właśnie to dosadnie ująłem. Jesteś politykiem, który twierdzi że może ustalać mi jakiekolwiek zasady? MAM CIEBIE I TWOJE USTALENIA W DUPIE!

Choćby to – za za głupotę k… się płaci – jeśli ktoś nie ustawia haseł do wifi, to będę używał jeśli tylko mi przyjdzie ochota. Wpis w KK tego nie zmieni, bo nadal będę to miał w dupie. Zdelegalizujecie szyfrowanie? Guess what! A może każdy będzie musiał się podpisywać pod swoją stroną i ją rejestrować jako czasopismo? Guess what!
Oświadczam tu i teraz – nigdy przenigdy nie zarejestruję żadnej ze swoich stron internetowych. Jeśli będę chciał to się włamię na czyjś serwer i użyję jako proxy czy też zacznę wysyłać szynkę. Jeśli będę chciał, bo wasze ustalenia są mi obojętne. Będę używał kluczy kryptograficznych o długości pierdyliarda bitów, nawet jeśli to nazwiecie bronią. Zaszyfruję swój dysk i nie dam wam hasła, choćbyście mnie żywym ogniem przypiekali – z czystej złośliwości. O tak, w byciu złośliwym to ja jestem dobry, o czym zaświadczy każdy kto ze mną rozmawiał.
Mam was w dupie, jak któryś jeszcze wymyśli ustawę która niszczy internet to zapraszam – miejsce się znajdzie. FU!


Komentarze:

30 Lis 2008 @ 20:53:52 outlier

„jeśli ktoś nie ustawia haseł do wifi, to będę używał jeśli tylko mi przyjdzie ochota”

Więc jesteś włamywaczem. Jeśli ktoś nie zamyka drzwi na klucz, to korzystasz z jego mieszkania? IMHO nieuprawnione korzystanie z sieci Wi-Fi powinno być przestępstwem.

„Zaszyfruję swój dysk i nie dam wam hasła, choćbyście mnie żywym ogniem przypiekali”

No to fizycznie stracisz komputer, razem z danymi. Tak to działa w innych krajach. Nie twierdzę, że to akurat dobrze, ale napinanie się w stylu „nic mi nie zrobicie!” jest śmieszne.

30 Lis 2008 @ 20:55:05 Aciddrinker

www.upr.org.pl

30 Lis 2008 @ 20:59:03 puppy

No to jestem włamywaczem, straszne. Tylko kto konkretnie na tym traci? Sąsiad, który akurat śpi a nie potrafi ustawić wifi? Co traci?
Niech sobie będzie przestępstwem, niech sobie wpiszą do swojej pięknej KKsiążeczki. Tylko że … mam to gdzieś.

Stracę komputer? Trudno, kupię nowy. Dane mam zapisane w bezpiecznych miejscach, do których inni nie mają możliwości się dostać.

@Aciddrinker: UPR, partia jak partia. Dorwą się do władzy to niczym się nie będą różnić od PO czy innych PISów i LPRów. Dla naszego dobra zaczną wprowadzać różne przepisy.
Choć jak kiedyś wypełniałem ankietę-test sprawdzający idealną partię, to faktycznie UPR mi wyszedł.

30 Lis 2008 @ 21:33:01 AleAle

Aciddrinker: Hmmm… Gdzie niby UPR zgadza się na tego typu zachowania?

Zgadzam się z outlierem. Czym różni się wejście przez wifi od wejścia do domu i przeglądania niezabezpieczonego hasłem komputera? Tylko kwestią techniczną ;) NIKT nie powinien tolerować tego typu zachowań – jeżeli coś jest moje to jest moje i wara każdemu od używania tego, jeżeli mu na to nie pozwolę!

A jeżeli chodzi o szyfrowanie danych: to jak ukrywanie klucza do sejfu – z jednej strony oczywiscie chodzi o bezpieczeństwo tego, co się ukrywa (i jest to najzupełniej słuszne), ale z drugiej jeżeli jesteś np. oskarżony o cyber-zbrodnię to masz po prostu obowiązek odszyfrowania dysku, tak jak i oddania klucza do sejfu. Jeżeli jesteś czysty – to chyba żaden kłopot?

30 Lis 2008 @ 21:35:32 Paweł Ciupak

„Tylko że … mam to gdzieś.”

To won z tego kraju. To nie twoje prywatne poletko i albo się dostosujesz do ustalonych zasad, albo (jestem zbyt taktowny, aby powiedzieć, co).

Rozumiem, że uważasz że i pod wodomierz możesz się podpinać?

30 Lis 2008 @ 21:40:58 Piotr Pyclik

Paweł: to tak nie działa. „Nie podoba się, to wypierdalaj” pasowało by do tej sytuacji, gdyby z państwem podpisywało się jakąś umowę. Ja płacę wam co miesiąc, przestrzegam waszego prawa, wy mi zapewniacie bezpieczeństwo etc. Oczywiście tak się nie dzieje, państwo to wyłącznie przymus.

30 Lis 2008 @ 21:42:35 puppy

Nie masz obowiązku dostarczania dowodów przeciw sobie. Jeśli zaś jestem czysty, to nie rozumiem jakim prawem policja ma mi robić rewizję w komputerze. Czym się to będzie różniło ode mnie używającego wifi albo włamującego się na jakiś serwer równie niewinnych ludzi? Dlaczego policji wolno uzyskać dostęp do mojego komputera?
Odpowiedź jest prosta: bo mają taką siłę (pieniądze na wynajem informatyków, którzy złamią moje zabezpieczenia; tak jak ja sam mam siłę by użyć czyjeś wifi czy serwer).

@Paweł: A dlaczego to zasady jakichś tusków i innych kaczyńskich mają być przestrzegane a nie moje? W czym oni są lepsi?
Dlaczego politykom wolno ustalać zasady?

A porównywanie do włamu do mieszkania czy podpięcia pod wodomierz są śmieszne – w wypadku wifi nikt nic nie traci (przyjmując że nie blokuję mu sieci a on nawet nie jest tego świadomy); (coś jak muzyka z torrentów – nie kupię muzyki, więc co producent straci?) natomiast kradnąc wodę czy telewizor – jest ktoś naprawdę poszkodowany.

Btw, chciałbym być apotrydą, ale… nie wolno, haha.

30 Lis 2008 @ 21:46:04 puppy

Apatrydą*, eh.

Tak czy siak – staram się też nieco zwrócić uwagę na hipokryzję wielu ludzi – nie mówię tu o was czy o kimś konkretnym, ale o tendencji w internecie. Ja jestem legalny, mam legalny system, ty pytasz o piraty to wyp… co z tego że ja mam 2tb muzyki i filmów – dzięki kruczkom prawnym mogę.

Hipokryzji mówimy nie!

I szlag mnie trafia gdy widzę kolejne genialne ustawy dot. internetu. Wiecie jak internet powinien wyglądać? DNS nie są kontrolowane przez jedną organizację, tylko via p2p; sieć jest doskonale anonimowa i bezpłatna. Czy tak się stanie? Nie.

30 Lis 2008 @ 21:56:54 Akira

Obecna sytuacja z DNS imho jest nie do przyjęcia… Ale co poradzisz :/

30 Lis 2008 @ 22:15:37 lsr

I gdzieś masz to, że ktoś nie życzy sobie, żebyś korzystał z jego sieci? Sorki, ale to egoistyczna złodziejska mentalność. Nawet jeśli nic na tym nie traci, to nie masz prawa wpieprzać się w jego sieć.

30 Lis 2008 @ 22:16:55 puppy

Mam takie same prawo jak policja wpieprzająca się w moje pliki, w moje SMSy, rozmowy telefoniczne, emaile i całą resztę. Nazywa się to prawem siły – oni mogą bo mogą, ja tak samo.

30 Lis 2008 @ 22:19:31 lsr

Bzdury pleciesz. Nie popieram zakazu szyfrowania, gromadzenia SMS-ów, emaili itp. Z tym się zgadzam. Ale Twój sąsiad nie jest tu niczemu winien, że rząd chce nam fundnąć rok 1984. Uszanuj to. A dysk i połączenia szyfruj. Tu Cię poprę w 100%.

30 Lis 2008 @ 22:25:04 puppy

Ja tak naprawdę nie używam niczyjego wifi (nawet nie mam sąsiadów ;)), chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że policja może bo może – a ja, czemu niby nie? Przecież sąsiad jest takim samym obywatelem jak ja. Samo to, że sąsiad nic nie traci nadal źle brzmi, jednak taki jest fakt – on nie ma o tym pojęcia, on włącza komputer i wszystko działa. Ja używam jego wifi – nic złego się nie dzieje, bo nie mam dostępu do jego prywatnych danych, on nie czuje spowolnienia internetu, wszyscy są szczęśliwi.

30 Lis 2008 @ 22:34:05 lsr

Ale to jego połączenie, za które on płaci.
Jest takim samym człowiekiem jak ty, więc będziesz wykorzystywał współobywatela uciskanego przez ten sam system? Nie godzi się.
A jeśli chodzi o policję, to zawsze będzie miała inne prawa niż zwykły obywatel. To naturalne. Oczywiście kwestią do dyskusji pozostaje zakres ich uprawnień, który w pewnych sprawach zdaje się zbyt mały, a w innych, jak np. tu opisywanych, zbyt wielki.

30 Lis 2008 @ 22:46:17 aqq

Jest jeszcze brutalne zderzenie mlodzienczej wizji swiata z prawdziwa rzeczywistoscia. Wtedy raczej nie pisze sie bzdur w stylu:
„Jeśli zaś jestem czysty, to nie rozumiem jakim prawem policja ma mi robić rewizję w komputerze”

30 Lis 2008 @ 22:48:19 puppy

Każda rzeczywistość w jakiej żyjesz jest prawdziwa, co nie znaczy że dobra i niezmienna. Sam tytuł wpisu mówi wszystko – mam gdzieś te ustawy, polityków, mam gdzieś co oni sobie wymyślą. Tak długo, jak jest mi to na rękę, lub jest zgodne z moimi zasadami – ok, przestrzegam. Ale ani o krok bardziej.

30 Lis 2008 @ 22:55:46 lsr

To się nazywa anarchia. A ona nigdy nie jest dobra. Niestety.
Nie zrozum mnie źle, ale tacy jak Ty albo wyrastają z tego (bez obrazy, to skrót myślowy), albo źle kończą...

30 Lis 2008 @ 23:05:06 puppy

Mam nadzieję że nie wyobrażasz mnie sobie jako ćpuna który okrada sklep wsród innych takich ;) Anarchia byłaby ustrojem doskonałym – podobnie jak doskonała by była np. komuna. Tyle że oba te ustroje to utopie, niemożliwe do zrealizowania – nie dziś i nie jutro. Ale może kiedyś, gdyby nastąpiła radykalna zmiana w zachowaniu ludzi (brak potrzeby przywództwa, brak popędów nacjonalistycznych, brak chęci posiadania władzy nad innymi itd).

30 Lis 2008 @ 23:13:42 Feanor

A mi się podoba, żeby iść na ulicę, skroić jakiegoś gówniarza i wsadzić mu nóż między żebra – i mam w dupie polityków i ich racje, nikt mi nie może narzucić jego woli. Za głupotę się k… płaci, mógł nie wychodzić na ulicę, mógł się nauczyć sztuk walki, albo ubrać kamizelkę kuloodporną.

Twój światopogląd jest światopoglądem kilkuletniego dziecka, które by chciało mieć wszystko i nie przejmuje się tym, że zabierając koledze lizaka sprawi mu krzywdę.

Powiesz, że nie można porównywać takich czynów? A gdybym powyciągał Ci listy ze skrzynki, przeczytał je delikatnie rozklejając kopertę, albo jak już mówiono wlazł do domu pod Twoją nieobecność? Czyn taki sam, nawet tego nie zauważysz, ale jednak myślę, ze nie byłoby to niczym przyjemnym.

Gdyby nie prawo, bylibyśmy jak zwierzęta. Wcale by mi się nie podobało, gdyby jakiś drech (który zaraz pewnie się tu wypowie, twierdząc, ze ranię uczucia dresów, bo nie każdy jest taki) mógł w każdej chwili mnie pozbawić komórki, lub okraść mi dom nie narażając się na żadne konsekwencje prawne.

A ze prawo mi nie zawsze odpowiada, no to cóż. Mi może się nie podobać to, że nie mogę sobie pobuszować bezkarnie w czyjejś sieci, a drechowi może się nie podobać to, że nie może mnie skroić w biały dzień w tłumie ludzi. I to nie uprawnia żadnego z nas do zrobienia tego, co jest nam na rękę.

Dlaczego politykom wolno ustalać zasady? Bo im na to pozwoliliśmy, ktoś musi. Może i jakaś dobra dyktatura byłaby lepsza, ale mamy demokrację, możemy w pewnym stopniu wpływać na rządzących (choć nie zawsze to wychodzi na dobre) i musimy im pozwolić na to, żeby robili to, co im przykazaliśmy. Bo ktoś musi to robić.

A jeśli nie podoba Ci się to, że musisz podlegać pod do prawo, to sobie nie podlegaj, ale również nie miej pretensji, do wspomnianego drecha, kiedy Ci wrazi nóż w brzuch i uwolni Cię od nadmiaru dóbr materialnych.

30 Lis 2008 @ 23:14:37 lsr

Prawda, że anarchia to utopia, której nie da się urzeczywistnić nigdy, ponieważ pewne naturalne cechy ludzi się nie zmienią, a poza tym zawsze będą istniały jednostki w jakiś sposób zagrażające innym, więc będzie musiał istnieć jakiś organ zapewniający bezpieczeństwo, a co za tym idzie – jakaś forma władzy. Ot. Chociażby po to, by chronić obywateli przed podkradaniem im neta przez sąsiadów, którym system wartości na to pozwala.
Inna rzecz, że zupełnie nie zgadzam się z Twoimi politycznymi ciągotami, ale to nie miejsce na taką dyskusję.

30 Lis 2008 @ 23:31:05 puppy

Zauważ jednak, że w „anarchii” mógłbyś się bronić przed kradzieżą, obecnie byś jeszcze musiał później płacić drechowi odszkodowania, jakbyś miał czelność go uderzyć. No ale to inna sprawa, że nasze kochane państwo chroni tylko napastników, nie ofiary.
Druga sprawa – nie twierdzę że każde ustanowione prawo jest złe. Nie czytam niczyich listów, bo mi one dokumentnie zwisają; nie kradnę ludziom portfeli, bo to (przyjmijmy skrót: złe); nie wsadzę mu noża w brzuch, bo to równie złe. Nie wsadzę mu noża w brzuch nie dlatego, że jakiś polityk tak ustanowił, ale dlatego że ja sam bym się na to nie zgodził, w 100% pokrywa się to z moim poczuciem sprawiedliwości.
Tematem całego wpisu nawet nie jest to nieszczęsne wifi. Nigdy jeszcze nie używałem niczyjego wifi, bo nie miałem ku temu okazji ani potrzeby. Jakbym miał, to bym pewnie skorzystał, jednak zostawmy to lepiej – bo zgadzam się, że to nie jest fair w stosunku do sąsiada. Tematem jest to, że GTW machnie sobie jakąś ustawę, a my mamy zagrać w rytm tej melodii. Żadnego referendum (demokracja, sic!), kilka{naście,dziesiąt,} osób uznało że to dobre. Jak z naszą kochaną tarczą made in usa.
Nie jestem wzorowym obywatelem, ale też nikt mnie nie pytał czy w ogóle chcę nim być. Ja naprawdę nie chcę, by wszystko co robię było kontrolowane przez państwo. Nie mogę się przeprowadzić bez jego wiedzy, nie mogę pracować, nie mogę dać komuś pracy, nie mogę się uczyć, nie mogę decydować o sobie. Wszystko wymaga urzędniczego wglądu i zatwierdzenia. Wielki Brat wie lepiej.

Kolejna sprawa: wczesną wiosną idziesz sobie przez pole (swoje, kupione za własne pieniądze) i widzisz że leży sobie jakaś dziwna moneta. Zabierasz do domu, czyścisz – a tu złoto! Co się okazuje? Moneta nie należy do ciebie, ale do państwa. Państwo w każdej chwili może Ci odebrać ziemię i wybudować tam parking – choć oczywiście dostaniesz odszkodowanie, to nie masz nic do gadania. Państwo może i już.

@lsr: zgadzam się, ale nadal mam cichą nadzieję że kiedyś dożyjemy czasów, gdy anarchia jest możliwa. Czyli… będziemy mogli żyć na wolności. Choć oczywiście: moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna twoja wolność.

30 Lis 2008 @ 23:57:57 lsr

Czyli wara od mojego wifi. Bo jako człowiek wolny nie życzę sobie, żeby ktoś się pode mnie podłączał. No, chyba że zaraz z apoteozą komunizmu wyjedziesz…

01 Gru 2008 @ 00:04:49 puppy

Komunizm sam w sobie – każdy jest równy, każdy wszystko dostanie, itd – jest dobry. Choć równie niemożliwy co anarchia, z tym że wiemy jak u nas wyglądał komunizm. Ty sobie nie życzysz – ok. Dlatego też zapewne stosujesz WPA i się tym nie martwisz.

01 Gru 2008 @ 08:06:29 rozie

Nowe prawo, delegalizujące sniffery jest idiotyczne. Przede wszystkim są one stosowane jako narzędzie diagnostyczne. W przypadku połączeń szyfrowanych nic złego nie czynią (a nikt normalny nie stosuje nieszyfrowanych)... Poza tym, już się rozbieżność kroi, bo jak biedny ISP ma logować cokolwiek, jak nie przechwyci (zesniffuje)?

puppy: Co do podpisywania się pod stroną – chyba dotyczy tylko stron w RP (zresztą, kogo to obchodzi)?

01 Gru 2008 @ 11:04:50 Bartini

>Komunizm sam w sobie – każdy jest równy, każdy wszystko dostanie,
>itd – jest dobry.
Nie jest, nigdy nie był i nie będzie.

Co do kwestii podpięcia się do niezabezpieczonej sieci bezprzewodowej – powiedzcie mi, kto ma określić czy dana sieć jest publiczna, czy jest prywatna – tylko niezabezpieczona? Też rząd? Będzie ustawa mówiąca o tym jakie SSIDy należy nadawać? A może jakaś rejestracja każdego routera WiFi?

01 Gru 2008 @ 11:30:08 Ejdzej

O, cypherpunk is not dead, wbrew temu co twierdzi Alex?
http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/58

01 Gru 2008 @ 11:52:05 Stivi

„A porównywanie do włamu do mieszkania czy podpięcia pod wodomierz są śmieszne – w wypadku wifi nikt nic nie traci”
puppy, wczoraj pieprzyłem się z Twoją dziewczyną. Rozumiesz, byłeś w pracy/szkole więc nie miałeś dla niej czasu, nic na tym nie straciłeś. Czy to by było w porządku?

01 Gru 2008 @ 12:18:33 Piotr Pyclik

Ahaaa, jasne. Czyli jak sieć bezprzewodowa „daje” się do siebie włamać, to też jest niewierna? ;) Porównanie – z dupy.

01 Gru 2008 @ 12:46:15 Akira

Porównanie z dupy, puppy nie ma i nie będzie miał dziewczyny ;P

01 Gru 2008 @ 17:27:17 Voronwe

Ale jak się podpinasz do sieci sąsiada, to chyba sąsiad musiałby Cię pozwać, żebyś był karany, bo jakoś mi się nie chce wierzyć, że taka „zbrodnia” jest ścigana z urzędu. Zaś jeśli sąsiad nie ma ustawionego hasła na wifi, to tym mniejsza szansa, że zorientuje się, iż ktoś korzysta z jego dobrodziejstw ;)

Natomiast np. „poszerzenie definicji hackingu” (jakkolwiek nazywanie tego hackingiem już samo w sobie jest z dupy) wydaje się być konieczne.

No i jeszcze jedna rzecz – być może prezydent dla zasady ustawę zawetuje (chyba że już podpisał) ;)

01 Gru 2008 @ 18:31:01 puppy

@Bartini: Niby czemu nie jest dobry? Nie mówię tu o ustroju jaki jest w Chinach, Rosji, o ustroju jaki mieliśmy my. Mówię o pięknych założeniach (utopijnych!) komunizmu, na które wszyscy poszli.

I jak już mówiłem, koło dupy mi lata co politycy wymyślą, niech robią co chcą. Ja też będę robić co chcę.

Aha – pojawił się głos „nie podoba się? To wyp… z kraju!” – ja sie pytam – DLACZEGO? Kto dał „państwu” na własność ten kawałek ziemi? Jedyne co się stało, to banda siłą zaciągniętych do wojska ludzi z kraju X wyrżnęła ludzi z kraju Y bo jakiś grubas w garniturku chciał mieć większą władzę. Tak jest od początku świata. Nie zgadzam się z tym, że państwo jest właścicielem ziemi i koniec – ja na nią zapracowałem, więc ja ją zajmuję, nie czuję się w obowiązku jej opuszczać bo mi się coś nie podoba. Wolę zmienić sytuacje, które mi się nie podobają.

02 Gru 2008 @ 17:04:09 lambchop

@puppy: mówisz ta dlatego, że u nas słowo Państwo to ONI a nie MY. Gdy idziesz chodnikiem czy jedziesz dziurawą drogą nie myślisz o tym, że to w pewnym sensie jest także twój chodnik czy droga (tak dziurawa, ale jednak zbudowana z podatków, wspólnego wysiłku wielu pokoleń). Nie dostrzegasz tego co Państwo ci daje, dostrzegasz tylko wady (dziurawe drogi czy głupie pomysły prawne). Wydaje ci, że bez państwa byłoby Ci lepiej, tylko, że są to czyste spekulacje bo nie miałeś i prawdopodobnie nie będziesz miał okazji przekonać się jakby to naprawdę było.
I nie rozumiem co to znaczy, że zapracowałeś na swój kawałek ziemi. Czyj on był 2 wieki temu i jak to się stało, że akurat teraz jesteś jego właścicielem?

02 Gru 2008 @ 17:49:38 puppy

Cóż, państwo nic nie daje. Wszystkie ulice zostały wybudowane z twojej/mojej/naszej kieszeni, nie z kieszeni państwa. Równie dobrze mieszkańcy miasta by mogli zrobić ściepę na nową drogę. Tyle że wtedy 100% funduszy by trafiło do budowlańców, zamiast 1% (a reszta na pojazdy służbowe, 100k dyskietek, kilka ton słodyczy itd).

Nic nie zawdzięczasz państwu – kompletnie nic! Twoi rodzice płacili podatki, więc im i tobie się to należało. Choć ja bym wolał płacić bezpośrednio za naukę, za lekarza, za ochronę policji. Nie za garniturki, limuzyny i kolacje w najdroższych restauracjach.

Zapracowałem gdziekolwiek, mam pieniądze. Kupuję kawałek ziemi od obecnego właściciela (który jest jego jedynym właścicielem, z nikim nie musi się niczym dzielić – z państwem w szczególności. Bo państwo to w tym wypadku tylko urzędas podpisujący kwit, że oddałeś przedmiot wykopany z własnej ziemi, przykładowo). Pierwszy właściciel tego skrawka ziemi mógl po prostu go zając, bo nikt inny tego nie zrobił – nikt nie uprawiał tam kartofli, więc on obsiał pole i to robi.

Obecnie nawet jak dasz bezdomnemu bułkę, powinieneś to wpisać do rozliczeina podatkowego. Niedługo zaczną podatkować powietrze którym oddychamy – wspaniałomyślnie! Bo będzie to zunifikowana opłata dla każdego! HURRA!

02 Gru 2008 @ 17:50:35 puppy

Ah, bym zapomniał, wybaczcie: http://di.com.pl/news/24758.html
HURRA! Nie mogę się doczekać, by przejąć taki botnet. To by było coś!

02 Gru 2008 @ 17:51:08 Akira

Jakbyś już przejął to pisz do mnie, chętnie bym go spożytkował odpowiednio ;)

02 Gru 2008 @ 19:02:03 lambchop

@puppy: a próbowałeś kiedyś np. wybudować sobie drogę do posesji wspólnie z sąsiadami? Nawet nie wiesz jak ciężko się z kimkolwiek dogadać. Już to widzę jak się mieszkańcy zrzucą budować w mieście drogę, skoro nawet za wywóz śmieci im się nie chce zapłacić tylko wolą wyrzucić do lasu.
A te wyliczenia, że 1% idzie na drogę, a reszta na limuzyny to skąd? Z kosmosu?
Też nie podoba mi się to jak państwo działa, ale nie wierzę w to, że jak każdy będzie sobie skrobał rzepkę to to rozwiąże wszystkie problemy.

02 Gru 2008 @ 19:08:45 puppy

Jakby ludzie nie musieli oddawać ~50% zarobków na podatki + ubezpieczenie (no i dodatkowo vat, akcyza…) to by było o wiele łatwiej zebrać fundusze na np. drogę do posesji, nie uważasz?

Policzmy sobie 50% od zarobków, powiedzmy że 2000zł/miesiąc. To daje 1000zł oddawany w eter. 1000zł zostaje na resztę, choć masz już opłaconą szkołę dla dziecka, lekarza w razie potrzeby (ale już leki nie) i ew. interwencję straży pożarnej, policji itd (kiedy ostatnio potrzebowałeś?).
Gdyby te 1000zł przeznaczyć samodzielnie na szkołę czy lekarza, to dziecko by się uczyło w najlepszych szkołach i miało zapewnioną najlepszą opiekę lekarską. To wszystko oczywiście uproszczenie, ale rozumiesz o czym mówię. Zamiast oddawać pieniądze do tej wielkiej machiny nazwanej państwo, pieniądze wolałbym oddawać tym, którym się to naprawdę należy.

Widziałeś kiedyś by politycy strajkowali, bo mają za małe pensje? A co konkretnie robią, co za straszna praca? Porównajmy do pracy nauczyciela czy lekarza, pielęgniarki; policjanta czy strażaka. Te zawody są nam, społeczeństwu naprawdę potrzebne. „Polityk” lub „urzędnik” – niekoniecznie.

02 Gru 2008 @ 19:42:59 lambchop

Nie. Uważam, że nie zbiorę żadnych funduszy na drogę bo ludzie po prostu nie chcą na nią dać bez względu na to ile mają w kieszeni. Co więcej, jeśli chciałbym wybudować jakąś większą drogę, powiedzmy międzymiastową (w końcu też mi się czasem przyda bo mam rodzinę w innym mieście) to jakoś trzeba te pieniądze zebrać, zorganizować firmę budowlaną i nadzorować przebieg budowy. Kto miałbym to robić? No pewnie jeden z mieszkańców, jakoś spośród siebie trzeba go wybrać, żeby pozbierał od chętnych na drogę pieniądze. No dobrze, a jak go nazwiemy? Prezydent miasta, wojewoda, samorząd? O kurczę, wróciliśmy do punktu wyjścia.
Dobrze, pozostańmy przy swoich zdaniach. Ja przy swoim, ty przy UPR.

02 Gru 2008 @ 20:47:25 Azrael Nightwalker

Jeśli chodzi o Wifi to korzystania z otwartej, niezabezpieczonej sieci bez hasła nie można nazwać nieuprawnionym, bo skoro nie ma w niej żadnych zabezpieczeń to możemy przyjąć, że wszyscy są uprawnieni do korzystania z niej bo nigdzie nie jest napisane, że jest inaczej.

Pierdol licencje, kopiuj na zdrowie!