Eutanazja
Ostatnio głośno jest o eutanazji – media wciąż nagłaśniają sprawę pewnej Włoszki, od wielu lat przebywającej w śpiączce, bez żadnych szans na powrót do życia/zdrowia. Zastanawiają mnie trzy rzeczy:
– czemu katolicy protestują? Czy oni mają Boga za jakiegoś sadystę, który chce patrzeć jak ta pani cierpi i leży bez ducha przez wiele lat?
– czemu wybrano „powolną śmierć”, w stylu odłączenia od pożywienia? Że co, nagle się obudzi w tym czasie, taka „ostatnia szansa” dla niej?
– o ochronie jakiego „życia” mówią wszyscy ci przeciwnicy? To jest „życie” niby?
A ja się zastanawiam nad nieśmiertelnikiem z napisem „złapiesz żywego, wieszaj natychmiast, otrzymasz zwrot kosztów egzekucji” :)
Katolicy protestują bo chcą żeby o nich pisano, żeby ludzie nie zapomnieli o jakimś tam ich bogu w którego wierzy promil społeczeństwa.
coś ci flejm nie wyszedł, groszek ;]
Oczywiście, że ich Bóg jest sadystą. W ich historiach gdy Jezus chodził po ziemi, lubił sobie postraszyć swoich wrogów wiecznym potępieniem. Jak można być jednocześnie humanitarnym i wymyślać wieczne kary? Przecież to nieludzkie.
Powolną smierć wybrali, bo tylko tak jest ona zgodna z prawem, z tego co pamiętam.
Gdy obumrze pień mózgu, zbiera się konsylium lekarzy i decydują, czy odłączyć delikwenta od aparatury podtrzymującej funkcjonowanie ciała (zauważ, że nie używam tu słowa „życie”). Czasami jednak niemal cały mózg jest martwy, a jednostki odpowiedzialne za podtrzymywanie życia ciała żyją i wtedy dopiero zaczyna się cyrk. Lekarze wtedy wiedzą, że nie ma żadnych szans nie tylko na to, by osoba wróciła do normalnego życia, ale nawet odzyskała przytomność, bo świadomości już po prostu nie ma. Rodzina jest zmęczona wieloletnią opieką nad „żywymi zwłokami”, chce coś zrobić, ale niestety prawo zabrania.
Cały problem polega na tym, że pewne lobby głosi prawdę objawioną, jakoby nasze ciała nie były nasze, tylko należały do Boga.