Łatwo zepsuć linuksa
Jako że czas dedyka dobiegał końca, postanowiłem go pożegnać w wyjątkowy sposób.
dd if=/dev/zero of=/dev/sda
Hmm… nic się nie stało. cfdisk pokazuje że dysk jest pusty ale programy nadal działają.
dd if=/dev/urandom of=/dev/sda skip=500M
Nadal nic, wszystko działa :O
mkfs.ext3 /dev/sda
... nadal nic. Zaczynam się denerwować.
Po powtórzeniu kilku prób z dd, wstawiając śmieci w losowe miejsca dysku:
Message from syslogd@stock at Sat Apr 11 14:40:31 2009 ...
stock kernel: journal commit I/O error
Hm. Teraz nie mogę nic zmienić na dysku, twierdzi że ‘read-only filesystem’. No ale dd dalej działa!
Więc jeszcze troszkę. W końcu reboot i … nie wstał! Ale ten linux to syf, tak łatwo go zepsuć :(
co prawda do ostatniej chwili działały wszystkie programy oraz pliki (nie wiem jakim cudem…). Ciekawe, nie? :)
Szkoda że
dd if=/dev/urandom of=/dev/kmem
nie zadziała :)
post mortem: nie czekałem az dd zakończy proces, przerywałem mu po kilkunastu sekundach :)
Cholera, nie mam pojęcia czego to ma dowodzić. ;)
Programy działają, bo siedzą w RAMie. Może już ich dawno nie być na dysku, ale działać będą nadal :) Aż do rebootu.
Kiedyś postanowiłem zabić swoją fedorę zwykłym chmod -R 0000 /
wyglądało to fajnie – najpierw zaczęły znikać ikony (zmaiast nich pojawiały się czerwone krzyżyki), potem coś się wypieprzyło a na koniec nie mgłem już nic zrobić. Po reboocie kernel panic :)
Programy działały, bo może były cache’owane gdzieś w pamięci.
Nie wstałby po pierwszym dd i reboocie, zapewne. Co do działania „wszystkich” programów – zapewne były w pamięci/cache dysku. Jakbyś rebootnął, zrobił dd i uruchamiał programy to pewnie by nie działały.
@Fluxid: Genialny pomysł, też tak kiedyś zrobię ;)
Ja, jak się _kUtek_-owi dedyk kończył, to potraktowałem poważnym wipem dyski < ;.
ja tam kończę swoja pracę z dowolnym sprzętem tradycyjnym odpaleniem DBAN.
pytanie czy łatwo „zepsuć linuksa” jest bardziej zasadne niż „łatwo zepsuć windowsa”, nie zamierzam marnować czasu na sprawdzanie czy windoza pozwala na takie działania, ale jeśli dobrze pamiętam jakiś czas temu ktoś to robił, wyniki powinny być w sieci
Spróbuj „rm -rf /”, tylko nie zapomnij o uprawnieniach roota.
@Artur WWW: Jak ostatni raz próbowałem to wywalił się na /bin/rm…