Trzecia wojna wszechświatowa
Ostatnio spadło na mnie olśnienie, ogłuszyło mnie i nabiło wielkiego guza.
Czyż to co robi USA, nie poprowadzi świata ku wojnie? USA czuje się niezwykle silnie i pewnie – i to nie bez podstaw. Co ich powstrzyma przed kontynuowaniem takiej polityki?
Bo to państwo właśnie
Ostatnio nawiedzają mnie dość ponure myśli. Najczęściej z powodu nieuregulowanego stosunku do wojska (czyt. olałem ich) i samego przymusu stawiania się na ichnie wezwania. Nie mówiąc już o codzienności typu politycy, urzędasy, konieczność posiadania dwóch szuflad bezużytecznych a niezbędnych papierków, karach grzywn czy nawet pozbawienia wolności gdy mamy tego dość.
Pytam więc: jakie realne zalety człowiekowi daje sam fakt istnienia państwa jako takiego? Laik jak ja stwierdzi że kiedyś ludzie się łączyli w plemienia, szczepy czy jak je tam zwał, aby zyskać siłę ataku i lepszą możliwość obrony. Ot, ich trawa jest zieleńsza, do ataku! Dziś to samo - wypierdek który z buraka się zmienił w polityka nagle może dyktować innym ludziom jak mają żyć. Wyda taki jeden z drugim jakąś ustawę - leć więc do urzędu póki czas, bo potem srogie kary.
Pytam więc po co nam to państwo? Dajemy podatki; w tej chwili użyję określenia "dobrowolnie" co zaraz wyjaśnię. Na co idą nasze podatki? Na utrzymanie polityków, urzędasów, wszelkich służb cywilnych i wojskowych, tak w skrócie. A co oni robią, tak naprawdę? Wymyślają kolejne durne ustawy które mają nas zmusić do określonych działań. Na dodatek ludzie sami na siebie bat kręcą, bo w końcu byle urzędniczyna tego nie wymyślił, jednak wymaga i uznaje, szanuje i wręcz kocha papierki. Na dodatek są to często menty złośliwe i nadęte; niedokładnie cytując myśl Pratchetta: "patrzył na innych z typowym wywyższaniem się drobnego i zalękanego człowieczka".
Dlaczego więc wszyscy się na to zgadzają? Ktoś może powiedzieć - jak Cię okradną to lecisz na policję. No dobra, a jaki procent rzeczy uda im się odnaleźć? Jaki procent podatków trafia do policji, a jaki zostaje spożytkowany w sposób który poprawi bezpieczeństwo ludności?
Jak jesteś chory - lecisz do lekarza. No owszem, tylko że aby się skutecznie leczyć trzeba sobie wydrukować wizytówki posła (vide artykuł w "metrze" czas jakiś temu) lub iść do prywatnego lekarza. No i każdy nie raz i nie dwa słyszał o gigantycznych długach szpitali, słyszał o strajkach pielęgniarek i lekarzy. Dlaczego dla nich nie ma pieniędzy, a dla polityków są?
Za co oni dostają pieniądze? Za wymyślanie kolejnych sposobów okradania ludzi! Jaki procent podatków idzie na szpitale, a jaki ich procent wspomoże leczenie ludzi?
Ostatnie pytanie: Na co nam armia? Armia służy do ataku i obrony; armia może powstać tylko wewnątrz państwa (nie licząc rebelii, partyzantów itp). Jeśli nie będzie żadnych państw, nie będzie wojen. Że anarchia zapanuje? Niekoniecznie. Nadal może istnieć policja, która by dbała o bezpieczeństwo sąsiadów. Jeden by uprawiał pole, drugi byłby stolarzem, inny by piekł świetny chleb, jeszcze inny byłby muzykiem, byliby poeci, lekarze, rolnicy, duchpasterze tego czy innego wyznania, mechanicy i każdy inny zawód. Każdy by miał swoje własne mini państwo, w obrębie swojej ziemi. I tak policjant by bronił swoich sąsiadów, w zamian zawsze dostając jakieś mięsko, warzywka czy chlebek. Strażak też. I lekarz. Równie dobrze mogłyby być to pieniądze - oczywistym jest że bliscy sobie sąsiedzi by używali tego samego symbolu; tak jak by używali tego samego języka. Ludzie by po prostu pracowali w tym co kochają; nie musieliby się przejmować niespłaconym podatkiem ani innymi bzdurami.
To jest świat w jakim chciałbym żyć. Coś jak średniowiecze, tylko bez królów i poddaństwa.