<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>necro.nomicon.pl</title><link>http://necro.nomicon.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 10:51:56 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Lekka organizacja projektów</title><link>http://necro.nomicon.pl/2010/03/01/lekka-organizacja-projektow/</link><description>Ostatnio mocno się związałem z Mercurialem - zaczęło się od tego że Assembla zaczęła robić cyrki z nowymi projektami (nie dało się robić anonymous checkout z svn :-/ ) a ja tego bardzo potrzebowałem. Więc się zarejestrowałem na githubie dla nowego projektu, ale git mnie mocno denerwował, wszystko trzeba było robić ręcznie, &quot;na około&quot;, od dupy strony. Jeden taki mnie zmotywował by sprawdzić Mercuriala i się okazało że mi świetnie zastąpi subversion - ma wszystko co potrzebuję bez zbędnych udziwnień - checkout, commit, update, z dodatkiem pusha którego jednak przeżyję.
Jako że ma się burżujski serwer w OVH, mogłem zaszaleć i postawiłem tam główne, centralne repo do którego wysyłam wszelkie zmiany i z którego robię checkouty i aktualizacje. 
Najpierw odpowiednia konfiguracja .hgrc, następnie odpowiednia konfiguracja Apache, by hgwebdir.py działczył; później parę regułek by mi /doc/ serwował jako czyste pliki (a nie jako źródła)

Efektem jest to, że mam jak miałem - wygodne zarządzanie projektami, a do tego pełną kontrolę nad zachowaniem, dowolne limity na dowolne projekty (LocationMatch + require valid-user) oraz wszystko w jednym miejscu.

Tam tam tam (emocje rosną) http://repo.nomicon.pl/ - moje skromne projekty, w większości w Ruby. Może ktoś coś znajdzie dla siebie. Przykładowo Urd ma służyc omijaniu wszelkich blokad cenzorskich które przeszukują źródła stron w poszukiwaniu słów kluczowych; rbot jest znanym #qwpx.owiczom botem; Skuld jest jego następcą, jeśli kiedyś go skończę. Crack jest jak zwykle oryginalną nazwą dla crackera md5/sha1, który nie potrzebuje nawet całego hasha, a jedynie jego fragment.

Więc tak jakby zapraszam zainteresowanych. A niżej konfiguracja mojego VirtualHost oraz wspomniany .hgrc - gdyby ktoś takie coś chciał, może mu się przydać.

ps. RewriteRule na /doc/... [R] oczywiście oznacza że w htdocs jest symlink &quot;doc&quot; kierujący do katalogu z repozytoriami.

http://wklej.org/hash/7119997b7a8/ - .hgrc (na serwerze!)
http://wklej.org/hash/dac8737cacf/ - konfiguracja VirtualHost dla Apache
</description><pubDate>Mon, 01 Mar 2010 20:48:52 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2010/03/01/lekka-organizacja-projektow/</guid><category>Ogólne</category><category>mercurial</category><category>hg</category><category>hgwebdir</category><category>repo.nomicon.pl</category></item><item><title>tmux, Terminal MUltipleXer</title><link>http://necro.nomicon.pl/2010/02/10/tmux-terminal-multiplexer/</link><description>Każdy pewnie zna program screen. Niestety większość się ogranicza do 'screen -r' i ctrl+a, d. Ot, żeby na swoim shellu odpalić w tle jakieś głupoty. Takim ludziom screen jest pewnie wszystkim co potrzebują i w sumie mogą nie czytać dalej :)
Nie każdy jednak wie, że screena można użyć do podzielenia okna terminala na kilka części - np. na dole klient irc, u góry dwie konsole. Przy starym komputerze (jak np. laptop którego ostatnio odziedziczyłem - 233mhz, 96mb ram) screen może być użyty jako tilling window manager, przy ograniczeniu do programów konsolowych. Jak dla mnie wystarczające jak na tego laptopa. Tu jednak pojawia się zgrzyt - jeśli chcemy zrobić detach i attach (np na innym komputerze via ssh) to nas niemile zaskoczy widok jaki zastaniemy - wszystkie okienka będące wcześniej ramkami jednego ekranu staną się pełnoprawnymi pełnoekranowymi okienkami. Można co prawda ten efekt wyeliminować brzydkim hackiem (screen wewnątrz screena, każdy z inną konfiguracją) ale po co? Jest... tmux!

Tmux ma nad screenem sporo przewagi. Przede wszystkim nie niszczy naszego dopracowanego układu okienek. Secundo, wydany został na wolnej licencji (BSD). Po trzecie, jego konfiguracja jest zwyczajnie wygodniejsza, bo ma predefiniowane takie klawisze jak Left, Right, które można łatwo mapować. Dalej, przełączanie między sesjami jest znacznie wygodniejsze, &quot;list-sessions&quot; wywołuje graficzną (w pewien sposób) listę z której wybieramy interesującą nas pozycję. 

Mój laptop stał się pelnoprawnym członkiem mojej domowej sieci - ma ładny window manager, klienta torrent, irc, przeglądarkę www (links2), mc i aircrack (który jest głównym powodem wskrzeszenia umarlaka :)). Siedzi grzecznie na TTY który po wielu walkach zgodził się na używanie utf-8. Prawidłowego utf-8…

Nie przeciągając sprawy dłużej, polecam wszystkimi nogami i rękami. Programik jest mały, bardzo używalny i wygodny. Moja konfiguracja jest na wkleju, screeny są na stronie domowej. 
</description><pubDate>Wed, 10 Feb 2010 18:09:59 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2010/02/10/tmux-terminal-multiplexer/</guid><category>Linux</category><category>Ogólne</category><category>Systemy</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>screen</category><category>terminal</category><category>tmux</category><category>tty</category><category>konsola</category><category>linux</category></item><item><title>qwpx.os</title><link>http://necro.nomicon.pl/2010/01/12/qwpx-os/</link><description>Po niewątpliwym sukcesie Pioneer.OS postanowiliśmy (na #qwpx) stworzyć własny system operacyjny. Nas jest trochę więcej, więc pójdzie nam szybciej - planujemy go wydać 1 stycznia 2013 roku (przynajmniej pierwszą wersję). Myślę też że pobijemy naszą konkurencję pod każdym względem, mając jeszcze bardziej innowacyjny system.

Wyróżniające się cechy:
- Montowanie/odmontowanie dysków za pomocą kosza
- Działa na naszej własnej platformie sprzętowej (o czym za chwilę)
- Bardzo wydajny, doskonale skalowalny system czasu rzeczywistego
- Prosty w obsłudze, rozbudowany, doskonale intuicyjny. W czasie początkowych dyskusji sporo czasu poświęciliśmy usability study.
- Bezpieczny - jak bardzo, przekonasz się przy okazji omówienia sprzętu, który będzie naszym głównym atutem
- Do bólu wykorzystuje technologię web2.0, cloud computing, ajax i serwisy społecznościowe (trwają rozmowy co do integracji systemu z naszą-klasą)

Platforma sprzętowa:
System działa w postaci rozproszonej na wielu małych elementach komputera. Otóż naszym komputerem są nanoboty, które wprowadzone do układu krwionośnego replikują się i osadzają w korze mózgowej i rdzeniu kręgowym. System wprowadzi pewien poziom abstrakcji w dostępie do nich, będzie można z łatwością je wykorzystywać (coś dla programistów - wyobraźmy sobie photoshopa na nieskończenie wielkiej powierzchni, którym sterujemy myślami). Chcesz posłuchać muzyki? Wywal słuchawki, boty sprawią że usłyszysz doskonałą jakościowo muzykę wewnątrz swojej głowy. Tak samo możesz oglądać filmy czy czytać książki. Oprócz tego specjalny antywirus napisany na naszą platformę utrzyma cię w zdrowiu i pełni sił - nigdy więcej chorób! Wystarczy aktualizować bazę sygnatur DNA, by wyewolowała grupa botów specjalnie stworzonych do niszczenia tego wirusa. Koniec z operacjami, boty wszystko załatwią od środka z precyzją co do pojedynczej komórki. Lubisz podróżować ale nie masz szasu ani pieniędzy? Wystarczy wgrać odpowiedni program i usiąść w fotelu - dla naszej świadomości upłynie dowolnie wybrany czas - dziesięcioletnia podróż z przygodami? Eksploracja kosmosu? Podróż do innej galaktyki trwająca dla nas miliardy miliardów lat? Wszystko to możliwe. W dodatku dla naszego ciała upłynie tylko chwilka - wcześniej wybrana - np. czas potrzebny do zagotowania wody na herbatę. Po udanej podróży można wrzucić herbatę, a w czasie oczekiwania na napój udać się zupełnie gdzie indziej. Może na forum naszej-klasy, gdzie mając dowolnie stworzonego avatara będziemy mogli robić co chcemy w wirtualnej rzeczywistości? Mając ten system, nigdy nie będziesz potrzebował innego.

Podjęliśmy też rozmowy z panem Kurowskim, twórcą kopiczka, chcemy by zaprojektował on interfejs użytkownika w naszym systemie. 

Technicznie:
- Core systemu napisany jest w ruby, z elementami lispa, pythona i c++. Web2.0 zapewnia javascript
- System działa jako &quot;green thread&quot; w ruby, wywołując programy C++ które linkują do liblisp i libemacs
- SMP, AIX, BIGMAC, Multi-threading, HT, DDR2, Multitouch, czytniki linii papilarnych, emulator IEP, EFI. 
- Gustowne białe opakowanie i strzykawka dzięki której samodzielnie przeprowadzisz instalację w domu


W tej chwili kończymy pracę nad fan-artem, tapetami i ikonkami. Poszukujemy osoby która stworzy nanoboty pasujące pod nasz system.
Niestety nie możemy też zdradzić więcej informacji - już teraz otrzymaliśmy wiele pogróżek drogą mailową (głównie od Apple, Microsoftu, Novella i samego Linusa) i nie chcemy by ukradli oni nasze pomysły. 

Trzymajcie się, pierwsza alpha już w 2013 roku - oby nie był pechowy!

PS. Mamy pewien problem z wtyczkami USB. Niektórzy upierają się by były montowane... w pewnym miejscu. Gdzie wy byście je chcieli?</description><pubDate>Tue, 12 Jan 2010 18:40:08 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2010/01/12/qwpx-os/</guid><category>BSD</category><category>Code</category><category>Inne</category><category>Inne systemy</category><category>Linux</category><category>Ogólne</category><category>Ruby</category><category>Solaris</category><category>Systemy</category><category>Tech</category><category>Troll</category><category>Windows</category><category>os</category><category>kopiczek</category><category>pioneer</category><category>qwpx</category></item><item><title>Pioneer.OS - pierwsze testy</title><link>http://necro.nomicon.pl/2010/01/03/pioneer-os-pierwsze-testy/</link><description>Wszystko zaczęło się za górami, za lasami, w prowincji zwanej Wirtualna Polska. 
Tam też znalazłem informację o Pioneer.OS. Później informacja ta pojawiła się na osnews. 
Natomiast dosłownie przed kilkunastoma minutami świat obiegła elektryzująca wiadomość - jest już dostępna wersja alfa! Przetestowałem ją na qemu (wraz z kqemu - chyba wymagane) i muszę przyznać że te 3mb robią wrażenie (nie wiem gdzie oni to upakowali; coś jak kkrieger?).
Zainteresowani mogą ściągnąć - Pioneer.OS download

System zdaje się zawierać wszystkie nowoczesne cechy - nowoczesne prześwitujące okna, system zarządzania kodekami, oraz wiele usability study których nie przytoczę bo i tak was to nie interesuje.
Zapraszam!

PS. toczy się też kolejna dyskusja na osnews: klik klik - tam też się dowiedziałem. I mocno mnie to zaskoczyło...</description><pubDate>Sun, 03 Jan 2010 22:29:27 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2010/01/03/pioneer-os-pierwsze-testy/</guid><category>Ogólne</category><category>pioneer</category><category>pioneer.os</category></item><item><title>Czy 64 mb wystarczy każdemu</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/12/05/czy-64-mb-wystarczy-kazdemu/</link><description>Podobnie jak zal, tak i ja stałem się dumnym posiadaczem t5520. I również zainstalowałem tam linuksa.
Z tą jednak różnicą, że ja postanowiłem pozostać przy standardowych, wbudowanych 64 mb (notacja marketingowa) powierzchni dyskowej. I co tu postawiłem, zapytacie? Oczywiście wybór mógł być tylko jeden: Gentoo.

Jak to zrobić najłatwiej, by to miało ręce i nogi, powiadam wam teraz. Zatwardziali gentoowcy (z architekturą 32 bity) mają łatwiej, bo szybciej przygotują całość. Inni powinni gentoo zainstalować, choćby na jakimś qemu. Tak, teraz natychmiast. 

A więc sprawa jest prosta - potrzebujemy dowolnego linuksa wrzuconego na pendrive (np. minimal-install-cd gentoo), rozpakowany na pendrive stage3, prekompilowany (na hoście-gentoo z poprzedniego kroku) kernel i bootloader. Uruchamiamy z tego pendriva maszynkę, czyścimy dysk, tworzymy jedną partycję, formatujemy reiserfs (uwaga: journal należy ustawić na minimum parametrami -b i -s). Teraz można z owego stage3 przekopiować na nowy dysk: /etc, /bin, /sbin, /var, /usr/sbin, /lib i utworzyć brakujące /sys, /dev, /proc. Potem sprawdzamy jakich bibliotek brakuje za pomocą ldd - te przewalamy z /usr/lib - ale tylko te. Dokładamy kernel, robimy chroot i instalujemy bootloader. Trochę cudowania i powinniśmy mieć działający, uruchamiający się base system. Ja zrobiłem kernel bez modułów, zajmuje 3.3 mb i ma wkompilowaną obsługę sieci, usb, via-padlock i oczywiście standardowe funkcje. W sam raz. Choć ciągle się zastanawiam czy nie dołożyć wcześniej przygotowanych, acz jeszcze nie instalowanych modułów od karty dzwiękowej - taki music box dzięki mpd... 

Na tym etapie mamy już wolną rękę - ja byłem niejako zmuszony do instalacji samby, która sama w sobie zabrała tyle miejsca co reszta systemu (nmbd + smbd to 10mb, biblioteki drugie tyle, do tego zmusiła mnie do instalacji /usr/lib/gconv/ ). Jeszcze jakiś lekki serwer www, ruby i mój fake-dns z poprzedniego wpisu i mam całkowicie cichy zamiennik poprzedniego serwera - który mimo wszystko był głośny i zjadał dużo prądu. 

Co najlepsze jest doskonale kompatybilny ze zwykłym gentoo, więc na innym komputerze mogę elegancko używać portage do instalacji programów + zależności, a potem tylko przenosić po sieci/na pendrivie do malucha. A mnie ciągle zadziwia to, że najgłośniejszy to teraz jest kurz uderzający o biurko... no i zewnętrzny dysk z mediami, ale ćśś.

Testy trwają. Kurz opada. A po uruchomieniu wszystkiego mam ciągle wolne 78 mb ram.
</description><pubDate>Sat, 05 Dec 2009 21:04:24 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/12/05/czy-64-mb-wystarczy-kazdemu/</guid><category>Linux</category><category>Ogólne</category><category>Systemy</category><category>Tech</category><category>t5520</category><category>compaq</category><category>hp</category><category>linux</category><category>gentoo</category><category>thin client</category></item><item><title>Prosty domowy serwer dns</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/11/28/prosty-domowy-serwer-dns/</link><description>Ostatnio, po tym jak brat mi zużył cały limit iplusa na youtube.com, postanowiłem stworzyć jakiś mechanizm blokowania stron. Nic specjalnego nie potrzebowałem, a żeby też w końcu zamienić hosts file na coś bardziej sensownego (miałem tam trochę potrzebnych mi wpisów) postanowiłem zainwestować w serwer DNS. 
I tu były schody, bo konfiguracja takiego serwera, dla moich potrzeb (własne domeny, nadpisanie innych domen własnym ip, te sprawy) konfiguracja BINDa czy czegoś takiego jest po prostu bez sensu. Jest niewygodna. Dlatego po wypróbowaniu kilku różnych serwerów DNS postanowiłem napisać własny - w ruby.

Co jest ważne? Mogę ustawić regexp dla którego serwer zwróci taki ip, jaki chcę. Jest to bardzo wygodne, bo może też służyć blokowaniu reklam i statystyk (a nawet samych wywołań serwera - co nas będą psubraty szpiegować!). A napisanie tego serwera oraz jego późniejsze przepisanie było szybsze i łatwiejsze niż skonfigurowanie dostępnego softu.

Dodatkowo jest tam wbudowany cache, więc nie będzie ciągle odpytywać nadrzędnego serwera. 

W mojej sieci jest takie ustawienie, że wszystkie komputery odpytują o DNS router (192.168.0.1), ten ma redirect na komputer 1 (który robi za bramę - router myśli że to brama isp), tutaj jest sam cache DNS który odpytuje komputer 2 (mój serwer mediów wszelakich, gdzie jest też trochę innego softu, jakieś bazy danych, www, svn i właśnie ten skrypt). Jako ciekawostkę powiem że jak się przegląda adres NASa (192.168.0.102) przez http, to wyskakuje &quot;strona zablokowana! Możesz jednak skorzystać z: muzyka, filmy, seriale, anime&quot;. I można sobie przeglądać katalogi gdzie to trzymam, a wybranie pliku (np. hardcoregrindmetalpron.avi) wyświetli film w przeglądarce - prosty skrypt na modphp w apache (:)) przetworzy request (mod_rewrite) na ramkę media playera, dając jako źródło... ten sam film, ale via samba. Czyli media player widzi wtedy \192.168.0.102\Movies\hardcoregrindmetalpron.avi.

Ok, opisanie mojej sieci nie było celem, więc nie przeciągając dłużej, oto skrypt: http://pastie.org/private/c9eq1i1rklxbceuz9feza
</description><pubDate>Sat, 28 Nov 2009 12:23:19 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/11/28/prosty-domowy-serwer-dns/</guid><category>Code</category><category>Ogólne</category><category>Ruby</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>dns</category><category>fakedns</category><category>serwer</category><category>reklamy</category><category>blokowanie</category><category>ad blocking</category></item><item><title>Vimperator dla Opery</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/11/21/vimperator-dla-opery/</link><description>Ok, niezupełnie. Ale nad tym pracuję :)
Sprawa ma się tak, że zawsze w Operze mi brakowało jakiegoś systemu dodatków. Chociaż Opera ma większość i trochę funkcji które mają dodatki Firefox, to czasem jednak czegoś brakuje. Opera Software mogła to rozwiązać dwojako (2 liniami kodu?) - umożliwiając dokowanie widgetów w oknie opery (w końcu by się na coś przydały) lub ustawienie &quot;paneli&quot; na górze lub dole ekranu. Nie da się, trudno, napisałem nieco inne rozwiązanie.



Nie jest może doskonałe, głównie z powodu ograniczeń UserJS. Niestety mój panel narzędziowy pokazuje się dopiero po załadowaniu całego drzewka DOM strony. Przy szybkim internecie nie ma to jednak aż takiego znaczenia. A i na stronę startową można zamiast about:blank dać http://localhost/blank.html. 

Ok, do rzeczy. Dodatek mój dodaje zupełnie nową funkcję do opery, pasek komend prawie-jak-vim, przynajmniej w przyszłości. Sprawa jest prosta, do każdej strony dokleja odpowiednio ostylowany input (choć tak naprawdę obok można umieścić dowolny html i go dowolnie oskryptować - działa na dwóch moich frameworkach do tego ;)). Skrypt następnie parsuje komendy tam wstawiane - proste.

Ważną częścią instalacji jest odpowiednie ustawienie skrótów klawiszowych w operze. Dlatego udajemy się do Preferences-&gt;Advanced-&gt;Shortcuts-&gt;Edit .. i w sekcji Application trzeba dodać nowy klucz. Jako przycisk proponuję ustawić &quot;:&quot;, jako akcję: 
Go to page, &quot;javascript:document.getElementById( 'oocmd' ).focus( );&quot; 
Spowoduje to że wciśnięcie shift-; ustawi focus na nasz pasek komend. Oczywiście nie będzie to przeszkadzać w pisaniu, nie będzie reagowało gdy mamy podświetlone dowolne inne pole tekstowe.
Z okna ustawień należy też usunąć hotkeye dla strzałek góra/dół - nie będzie się już dało przewijać tak strony, ale coś za coś; ja tego i tak nie używałem. Za to będzie historia ostatnio używanych komend.

Jeśli o komendach mowa, to z reguły są to jednoznakowe, takie by były szybkie i użyteczne. Na razie nie ma ich zbyt wiele, skupiałem się raczej na dopracowaniu głównego kodu, tak by dzialał dobrze i stabilnie. Zatem na tę chwilę mamy:

- b - otwiera bugmenot dla aktualnej strony
- g [tekst] - szukanie w google
- a [tekst] - szukanie w allegro
- k [tag/.klasa/#id] - zmienia widzialność elementu (elementów), przełączając none/block
- e [kod js] - eval
- r - reload
- s - stop
- &lt; - poprzednia strona
- &gt; - następna strona
- o [adres] - otwarcie strony


Oprócz tego po wpisaniu po prostu http://.... otworzy taką stronę. 
Planuję dodać więcej elementów, no ale to w przyszłości, gdy poczuję że jej potrzebuję. Może jakieś rapidshare-downloader, albo coś? :)

A więc najnudniejsza część: instalacja. Jako że jestem leniwy a wy już ustawiliście hotkeye jak trzeba, rzucę tylko linkami:
- Do usercss wklejamy: http://dl.dropbox.com/u/28596/Stuff/userjs/user.css
- Do katalogu z userjs wrzucamy: http://dl.dropbox.com/u/28596/Stuff/userjs/lib.js oraz http://dl.dropbox.com/u/28596/Stuff/userjs/user.js

voila! Wszystko powinno już działać.  Wciśnięcie shift-; i mamy focus w odpowiednim miejscu; potem komenda enter i już. Ja się już uzależniłem od &quot;k&quot;, oraz &quot;e&quot;, natomiast &quot;g&quot; i &quot;a&quot; używałem już wcześniej - z poziomu paska adresu. Teraz się poważnie zastanawiam nad jego usunięciem (i przycisków też). 

Wciąż mi brakuje funkcji &quot;szukaj na stronie&quot;, a jedyne co mi przychodzi do głowy to podświetlanie znalezionych słów css-em... niezbyt mi się to podoba.
Żeby jeszcze się dało wywoływać opera:/button/akcja z poziomu userjs... :)</description><pubDate>Sat, 21 Nov 2009 16:35:07 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/11/21/vimperator-dla-opery/</guid><category>Code</category><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>UserJS</category><category>userjs</category><category>opera</category><category>vim</category><category>vimperator</category><category>firefox</category></item><item><title>Po co wolność</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/11/07/po-co-wolnosc/</link><description>Wiecie co mnie niezmiennie wkurwia? Jak ktoś wie lepiej ode mnie co jest dla mnie &quot;dobre&quot;. &quot;Dobre&quot; w cudzysłowiu, bo dla kogo dobre to inna sprawa.
Mamy sobie aferę hazardową, jakiś polityk nakradł grubą kasę (co jakoś nie dziwi, po to oni są), a potem w radiu słyszę &quot;najlepiej by było całkowicie zakazać hazardu&quot;. Zakazać. Ludziom. 
Bo tak, bo im się nie podoba. Mnie kurwica bierze jak to słyszę, mimo że nigdy nie grałem nawet w STS.
Teraz politycy jak jeden mąż przemówili wspólnym głosem (czyim? Polski czy własnych portfeli, haha) by zrobić OGROMNY podatek i kontrole. Bo widać ich kolega się zyskami z przekrętu nie chciał podzielić.

Zakazać dopalaczy. Dorobić nowe przepisy by ich udupić. Bo tak. Bo &quot;my&quot; mówimy że nie wolno.
Ale nam wolno się naćpać i potem prowadzić, bo mamy immunitet i gówno nam zrobią. Nigdy w życiu nie brałem żadnych syfów, nie brałem &quot;dopalaczy&quot;, ale i tak mnie szlag trafia, bo oni sobie wymyślają, więc mi nie wolno.

I wiecie co jest najśmieszniejsze? Każdy taki pomysł mnie cieszy. Ja nie będę miał problemu z postawieniem VPNa w szwecji, rosji, czy dowolnym innym kraju i robieniem czego mi się podoba. Nie będę miał problemu z nagłym nalotem na dom z tego tytułu, bo i tak wszystko mam zaszyfrowane. Ale im więcej takich zakazów, tym powstają lepsze możliwości ich omijania. Niech wprowadzą metody cenzury sieci, to wkrótce poza wirtualnymi kasynami pojawią się inne rzeczy. A już moja w tym głowa by lista została opublikowana. Niezależnie jaka będzie metoda, i tak prędzej czy później wszystko wycieknie.

I na kogo tu głosować w wyborach? Na raka, dżumę czy ebolę? To nie ma znaczenia. Ludzie i tak chcą obecną władzę, piękne przemieszanie tych chorób (nazwa nie ma znaczenia, bo to jeden chuj czy PO czy PIS czy inny LPR), bo im obiecuje piękny socjal, &quot;dostaniesz swoje bilety autobusowe i bezpłatny przydział spirytusu, tylko na nas głosuj; jak cię praca zmęczy to pomożemy, dostaniesz zasiłek dla nierob... pokrzywdzonych przez los&quot;. Nienawidzę cyników, a z nich się składa nasz rząd.

Bleh. Byle szybciej opuścić ten toksyczny kraj. Szwecja czy Holandia? Hm.
</description><pubDate>Sat, 07 Nov 2009 11:18:47 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/11/07/po-co-wolnosc/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Polityka</category><category>Polska</category><category>rząd</category><category>wolność</category><category>sejm</category></item><item><title>Mi jest zimno, więc ty się ubierz!</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/10/31/mi-jest-zimno-wiec-ty-sie-ubierz/</link><description>Tytuł tu idealnie pasuje. Nie rozumiem postępowania niektórych ludzi (konkretnie to rodzina i sąsiedzi).

IM jest zimno gdy jest te 5 stopni za oknem, więc JA koniecznie muszę nosić kurtkę, bo inaczej zawsze jest &quot;czyś ty zwariował, ubierz się, aż głupio to wygląda, 5 stopni a ten w koszulce samej&quot;. I sąsiedzi (tak!) zawsze jak mnie widzą to oczy wytrzeszczają i się głupio pytają czy mi nie jest zimno.

NIE, NIE JEST MI ZIMNO, DLA MNIE TO IDEALNA TEMPERATURA. 
Skoro wam jest zimno to się ubierajcie, ale mnie nie zmuszajcie!

A teraz najlepsze. Ja chorowałem może ze dwa razy w ogóle. Standard ludzki, gdzie ledwie wiaterek powieje a ci już grube korzuchy noszą - co pół roku? Co każdy sezon?

Przegrzewajcie się dalej, chorujcie. Ja dziękuję, postoję.
</description><pubDate>Sat, 31 Oct 2009 13:36:01 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/10/31/mi-jest-zimno-wiec-ty-sie-ubierz/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>pogoda</category></item><item><title>Pulpit na zimę</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/10/25/pulpit-na-zime/</link><description>Ostatnio nie mam pomysłu na wpis (a raczej mam, ale wymaga to dobrego opisu, i mi się nie chce) więc przynajmniej pulpitem zaszpanuję.

O, taki ładny, zimowy, optymistyczny. Tylko launchy nie ma jakiegoś pasującego theme, jakoś mi się nie chce szukać...
</description><pubDate>Sun, 25 Oct 2009 12:20:19 +0100</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/10/25/pulpit-na-zime/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>desktop</category><category>pulpit</category></item><item><title>Deidiotyzer adresów mail</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/10/03/deidiotyzer-adresow-mail/</link><description>Zasada 1: broń się przed spambotami, nie przed ludźmi! Jest to zasada uniwersalna i dotyczy &quot;kodowania&quot; adresów mail, captchy wszelakiej i innych utrudniaczy.

Nienawidzę maili zakodowanych w stylu: &quot;user (małpa) cośtam (usuń to) kropka com&quot;. To jest wręcz debilne, a jak zaraz udowodnię - łatwe do ominięcia, o ile nie stosujemy czegoś wybitnie durnego.

Ostatnio spadłem z dywanu jak zobaczyłem wymyślny, bardzo wymyślny sposób zakodowania maila. Wtedy w mej głowie zrodził się szalony pomysł by stworzyć dekoder tych kretyńskich maili do normalnej postaci. Oto efekt: [http://wklej.org/id/164358/]

Jest to raczej PoC, mimo że działa całkiem ładnie to ma trochę błędów, paskudny kod i się nie potrafi sam nauczyc nowych regułek. Może kiedyś :)

Uwaga, wymagany jest ruby w wersji 1.9. A żeby nie było - to na początku to jest testsuite, i wiem że jeden z nich nie przechodzi, wymaga to jeszcze kilku poprawek. Ale że czuję że projekt mnie znudził, więc aby nie zginął w otchłani czasu opublikuję już teraz.
</description><pubDate>Sat, 03 Oct 2009 21:57:30 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/10/03/deidiotyzer-adresow-mail/</guid><category>Code</category><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Ruby</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>email</category><category>spam</category><category>bot</category><category>spambot</category></item><item><title>Styropianowy komputer</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/10/01/styropianowy-komputer/</link><description>Kilka dni po zakończeniu prac nad moim walizkowym komputerem rozpocząłem nowy projekt - komputer w całkowicie własnej obudowie, zbudowanej od podstaw. Co więc wybierze taki partacz jak ja? Oczywiście styropian, materiał który nie przewodzi prądu, jest łatwy w obróbce i dosyć sztywny i wytrzymały. A także wspaniale wycisza.



Najpierw oczywiście trzeba było zrobić przymiarkę płyty głównej oraz innych elementów - u mnie była to płyta MicroITX 23x23 centymetry, do tego jakiś zasilacz, dysk (w końcu zamontowany inaczej) i przemyśleć gdzie co ma być otwarte. Sprzęt ten powstał wyłacznie jako dodatek do telewizora (choć normalnie bym kupił xbox 1, tutaj wymaganiem był bezprzewodowy dostęp do sieci - żadnych kabli walających się po ścianach) by móc oglądać filmy. Sprzęt pierwsza młodość miał już za sobą - procesor 633 mhz, 192 mb ram. Do tego karta graficzna GeForce4 64mb :) jak znalazł do oglądania filmów, bo akurat ma tv-out.

Gdy już wiemy co i gdzie ma być zamocowane, należy zaznaczyć na styropianie miejsca gdzie zamocujemy płytę główną - flamaster w dłoń! Później należy w tym miejscu dać kropki kleju (który zaschnie na kamień i nie przewodzi prądu) i czekać. Gdy klej zaschnie należy się zaopatrzyć w długie i cienkie śruby, takie z ostrym końcem - należy nimi przymocować płytę do styropianu i samego silikonu. W ten sposób mamy stabilne mocowanie, wraz z odrobiną powietrza między elektroniką a styropianem. Teraz należy przykleić do styropianu zasilacz i można powoli montować ścianki. U mnie dodatkowo tylnia ścianka umożliwia wkręcenie śledzi, naprawdę przydatna sprawa - choć tu akurat to ścianka jest trzymana śledziami, nie odwrotnie, nie licząc tego kleju koło zasilacza :)

Po zamontowaniu pierwszych ścianek należy zamontować dysk i poprowadzić kable, najlepiej tak to wpasować by wszystko się wzajemnie trzymało. Ponownie można użyć klej (widać go na zdjęciu). Przyznam że mocowanie dysku sprawiło mi niemało problemów - należy się dobrze zastanowić jak to wszystko ma wyglądać. Jeśli ktoś ma płytę która umożliwia uruchamianie z usb - lepiej użyć pendriva/kartę pamięci - zaoszczędzi dużo miejsca, hałasu i problemów.

Po zmontowaniu ścianek dobrze by było go upiększyć i jednocześnie umocnić, przez oklejenie jakimś materiałem. U mnie była to cienka gąbka. Po oklejeniu otrzymamy na przykład takie coś, należy to zostawić na kilkanaście godzin by dobrze wyschło, najlepiej przyciskając czymś ciężkim.

Ostatni etap pracy to jakaś sensowna pokrywka. Nie miałem pomysłu na jakieś wymyślne otwieranie, więc po prostu luźno leży na górze. Ładnie wygląda, praktyczna, a prostota w niczym nie przeszkadza - i tak ma być przyciśnięte innym sprzętem (np. dekoder cyfrówki, dvd...). Gotowy efekt to na przykład takie coś - choć jak widać mojemu psu się zupełnie nie podoba...
</description><pubDate>Thu, 01 Oct 2009 22:29:08 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/10/01/styropianowy-komputer/</guid><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>diy</category><category>komputer</category><category>modding</category><category>computer</category><category>case</category><category>polystyren</category></item><item><title>Linux, gdzie zmierzasz</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/29/linux-gdzie-zmierzasz/</link><description>Ostatnio w internecie dosyć głośno jest o projekcie Barrelfish który właściwie rewolucjonizuje sposób zarządzania zasobami sprzętowymi. Kiedyś głośno się zrobiło o projekcie Singularity który (choć nie był pierwszy w tym polu) miał zmienić podejście do pisania systemów operacyjnych.

Jeszcze wcześniej ta sama firma która stoi za powyższymi projektami, rozpoczęła i ukończyła inny system - jądro NT. Można więc zauważyć że Microsoft ciągle się stara rozwijać na tym polu, ciągle szuka nowej drogi rozwoju, by - być może - kiedyś zastąpić obecnie królujące jądro NT czymś nowym. Singularity? Barrelfishem? Nie wiadomo. Oczywiście nie chciało mi sie odrabiać zadania domowego i nie przytoczę innych projektów prowadzonych przez Microsoft Research, bo nie o tym wpis; wiadomo że jest ich więcej, mniej i bardziej znanych, bardziej i mniej niedorzecznych. Ja się chciałem zapytać, jaką wizję rozwoju mają twórcy kernela Linuksa? Czy oni planują jakiekolwiek zmiany w systemie? Planują zrewidować poglądy na temat sposobu działania? Nowy sposób działania, zmiana starego kodu, rozpoczęcie nowego projektu? Czy też linux zostanie jaki jest teraz - i nic ponadto. A może założeniem linuksa jest pozostać na zawsze w tej samej epoce? Ludzie którzy dziś używają linuksa, jutro będą używać Haiku lub np. jnode? Albo EyeOS, czy system o podobnych założeniach? A sam linux po prostu zostanie w historii ciekawostką, do której czasem się wróci na jakimś emulatorze...

Ja się zapytowuję, co dalej z linuksem?! Czy on umrze śmiercią naturalną w niedalekiej przyszłości gdzie nowy sprzęt i nowe procesory oraz architektury wymuszą całkowite zrewidowanie sposobu budowy systemów operacyjnych... Co ze społecznością? Założą oni nowy projekt?
</description><pubDate>Tue, 29 Sep 2009 17:39:36 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/29/linux-gdzie-zmierzasz/</guid><category>Inne systemy</category><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Systemy</category><category>Tech</category><category>linux</category><category>singularity</category><category>barrelfish</category></item><item><title>Komputer walizkowy</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/20/komputer-walizkowy/</link><description>Ponieważ ostatnio wszyscy wymyślają &quot;co można zrobić z niczego&quot;, to i ja coś odwaliłem. Tak jak inni ukradłem pomysł z instructables i tak jak inni zupełnie spartoliłem robotę. Ale i tak wyszło fajnie :)



Zacząłem robotę mając taką walizkę i skończyłem mając identyczną - przynajmniej z zewnątrz. Waliza bardzo mocna, zbudowana z cienkiej sklejki (lub kartonu, pewien nie jestem) i obita skórą. Dlatego też wolałem nie wiercić w niej żadnych otworów, nie ciąć jej z wierzchu itd - bo by jej tylko zaszkodziło. Wiedziałem też że z uwagi na wentylację musiałbym albo trzymać górę otwartą, albo zrobić naprawdę duże i brzydkie otwory. Wybrałem to pierwsze, bo łatwiej i pewniej. Poza tym ładniej wygląda.

Zacząłem od zwykłej obudowy typu tower. Wyjąłem z niej &quot;podstawkę&quot; pod płytę główną, ten kawał blachy stalowej która ma odpowiednio wywiercone otwory, by płyta była stabilnie. Po kilku przymiarkach uznałem że najlepiej będzie ją wygiąć o 90 stopni, tak że akurat będzie gdzie trzymać dysk 

Następnym etapem było przecięcie szwów które trzymały jedną ze ścianek w walizce, bym otrzymał dogodne środowisko pracy. Kilka następnych przymiarek i wiedziałem jak to wszystko pomieścić - widać na fotce. Zasilacz dziwnym zbiegiem okoliczności wpasował się wręcz doskonale. Gdy spojrzec od góry to widać że po lewej jest procesor, który dmucha ciepłe powietrze do wnętrza obudowy, po prawej jest duży wiatrak w zasilaczu - ten zasysa powietrze i wydmuchuje w górę. Myślę jeszcze nad zrobieniem tam małego tunelu powietrznego, by to miało większą efektywność. Jak widać w moim komputerze nie ma karty graficznej - robi on za NAS więc nie była ona potrzebna. Nie ma też klawiatury ani cdromu, a widoczny na zdjęciu dysk ma tylko system operacyjny.

Zasilacz i wspomnianą stalową blachę przytwierdziłem do jednej ze ścianek walizki za pomocą zwykłego kleju silikonowego, dodając wcześniej kilka kropli kropelki. Trzyma bardzo ładnie, tłumi wibracje i niestety dosyć brzydko wygląda na razie. Jeszcze nie wiem jak go upiększyć. Płyta główna jest normalnie przykręcona, dysk przyklejony tym samym klejem - do stalowej podstawki, na zagięciu. Może i nie jest to szczyt myśli technicznej, ale niestety nie było tam miejsca na wprowadzenie odpowiedniego stelaża. I tak wszystko pasuje praktycznie na styk.

W czasie pracy prezentuje się tak :)

W planach jeszcze mam kilka zmian: całość ma być przykryta jakimś materiałem (aluminium? dykta?), by po pierwsze wyglądało ładniej, po drugie dało mi dalsze możliwości. Pragnę tam umieścić coś w rodzaju panelu - dodać czytnik kart pamięci, dodatkowe porty usb, port firewire, sata. Chcę tam zintegrować płytę Arduino i od niej wyprowadzić wyświetlacz LCD (w pełni kontrolowany przez mój program - np. będzie wyświetlać temperaturę, prędkość CPU, wilgotność, pogodę, cokolwiek. Muszę tam zbudować swego rodzaju &quot;półkę&quot;, na której się to wszystko zmieści - może razem z drugim dyskiem z danymi? Na razie stoi on na zewnątrz.

Tak czy siak efekt mi się nawet podoba. Co ciekawe teraz komputer pracuje znacznie ciszej, a temperatura zmalała o 5 stopni C. Nie wiem czemu, ale widać tak jest :)</description><pubDate>Sun, 20 Sep 2009 12:21:36 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/20/komputer-walizkowy/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>komputer</category><category>dyi</category><category>modding</category><category>obudowa</category></item><item><title>Konsola dla Windows</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/13/konsola-dla-windows/</link><description>Każdy kto używa Windowsa zapewne ma jeden malutki problem - wbudowana konsola (cmd), a właściwie jej część która emuluje terminal, jest dosyć biedna. Jest niewygodna, szczególnie jeśli chodzi o kopiowanie tekstu (kopiowanie jest &quot;kwadratowe&quot;, nie wg. zawartości). Można oczywiście używać rxvt lub puttycyg jako terminal, działają one bardzo ładnie jeśli używamy tylko basha. Jeśli ktoś jednak chce uruchomić oryginalny interpreter cmd (lub powershella), mając jednak znacznie wygodniejszy terminal - polecam Console - naprawdę wygodny i konfigurowalny program. Nie tylko można zmienić takie pierdoły jak tło, czcionki, kursor czy skróty klawiszowe. Ma obsługę zakładek, ma obsługę różnych sesji; np. jedna automatycznie startuje mysql-monitor, druga cmd, trzecia basha a czwarta od razu ssh @box. Szczególnie ostatnia funkcja jest ciekawa - po co komu taki putty, jak można wcisnąć ctrl+3 (u mnie) i mieć od razu połączenie z jednym z serwerów (o ile mamy openssh i logowanie za pomocą kluczy)?

To nie wszystko. Konsola ta działa o wiele szybciej niż oryginalny cmd - kto kiedyś walnął ls -l w katalogu o wielkiej ilosci plików zna ten ból, gdy konsola przez kilkanascie sekund drukuje listę. Tutaj lista jest od razu. 
Tak dobrego terminala to nawet na linuksie nie ma, nawet mój ulubiony urxvt się chowa. A kobyły w stylu gnome-terminal czy konsole... uruchamiają się ładne kilka sekund, bezsens. Console odpala się od razu :)

Bardzo polecam, świetny program, must-have. Minusem są standardowe dziwaczne ustawienia, ale na szczęście bardzo łatwo i szybko można je zmienić na takie które nam odpowiadają.</description><pubDate>Sun, 13 Sep 2009 13:31:13 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/13/konsola-dla-windows/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Systemy</category><category>Tech</category><category>Windows</category><category>windows</category><category>console</category><category>konsola</category><category>puttycyg</category><category>copy</category><category>paste</category></item><item><title>Unlimited incremental mode for John</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/08/unlimited-incremental-mode-for-john/</link><description>As john's --incremental mode supports only words up to 8 characters long, I spent some time and wrote this external mode, with no word length limit, no character set limit etc.



Restore support, so safe to run for months. How to use - copypaste this piece of code into john.conf, run as --external=realcrack. It is convenient to copy it 3-4 times, each time with different length, to run as --external=realcrack-10, --external=realcrack-11 etc.

[List.External:realcrack]
int l;int i;int t;int s;int e;
int w[10];//-----length
void init( ) {
l=10;//------length
s=65;//------start
e=126;//-----end
i=0;
while( i</description><pubDate>Tue, 08 Sep 2009 23:05:44 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/08/unlimited-incremental-mode-for-john/</guid><category>Code</category><category>Inne</category><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>Warez</category><category>john the ripper</category><category>jtr</category><category>john</category><category>crack</category><category>bruteforce</category><category>length</category><category>incremental</category></item><item><title>John the Ripper, znajomy nieznajomy</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/07/john-the-ripper-znajomy-nieznajomy/</link><description>Każdy kto kiedykolwiek miał potrzebę uzyskania hasła na podstawie jego skrótu, zapewne spotkał się z tym programem. ''john hash.lst'', czekamy, program wypluwa hasło, my mamy dostęp do serwera, koniec. John idzie w odstawkę. Oczywiście trochę to trwa, ponieważ john najpierw sprawdzi swoją wewnętrzną wordlistę, później zastosuje &quot;single rules&quot;, na koniec przejdzie do &quot;incremental mode&quot;. A szkoda, bo działanie programu można znacząco przyspieszyć, uzyskując wyniki nawet dla długich i skomplikowanych haseł w stosunkowo krótkim czasie.
Najlepsza metoda na oporne hasło? Sprawdzić dużą wordlistę (razem z --rules), sprawdzić single mode i zostawić na tydzień w &quot;incremental mode&quot;. Ale w tym czasie można drugim komputerem wyszukiwać kolizję innymi metodami.



Chciałbym tu zaprezentować jak można znacząco przyspieszyć proces łamania hasła.

Metoda I: Single attack / wordlist
Najsampierw należy przejść do katalogu johna i otworzyć sobie w ulubionym edytorze plik john.conf. Tu mała dygresja, ten kto wymyślił taką formę przechowywania tak skomplikowanych danych powinien przejść eutanazję, no ale nic. Damy radę.
W sekcji &quot;[List.Rules:Single]&quot; należy odnaleźć wyłączone opcje (na samym końcu...) i je włączyć, z &quot;very slow stuff&quot; można eksperymentować czy warto. Na pewno warto &quot;toggle case everywhere&quot;.
Teraz bierzemy dużą listę słów (np na serwerze ftp.openwall.com jest ładna, 40 mb) i uruchamiamy ją + przełącznik &quot;--rules&quot;. 

Metoda II: Markov generator
Ten sposób daje naprawdę dobre wyniki. Pozwala uzyskać w ciągu minut długie hasła, które w pewien sposób pasują do języka na jakim przygotowaliśmy plik &quot;stats&quot; który on używa. calc_stat na wejściu przyjmuje słownik danego języka, na wyjściu daje odpowiednio posortowany statsfile. W gruncie rzeczy chodzi o to, że generator słów raczej będzie wyszukiwał najczęście występujące w danym słowniku znaki, tyle. Dokładny opis znajduje się na stronie johna i tam radzę przeczytać wszystko. Atak ten daje naprawdę dobre wyniki w krótkim czasie. Dodatkowo w tym ataku można zdefiniować &quot;początek&quot; i &quot;koniec&quot;, co się przydaje z prostego powodu - john jako taki nie ma obsługi wielu rdzeni. 

Metoda III: External / keyboard
To następna mało znana metoda. Czy uważasz że hasło &quot;m,klo90p;&quot; jest dobre? Otóż nie, nie jest :) Należy zwrócić uwagę na to, że wszystkie znaki są blisko siebie. Nawet jak hasło brzmi &quot;l,mju76tfde3wsxz&quot; to i tak jest bardzo duże prawdopodobieństwo że ta metoda je złamie - kolejne znaki występują blisko siebie na klawiaturze, co pozwala sprawdzić w krótkim czasie hasła, które mają większą szansę się pojawić. Jeśli ktoś generuje hasła przez losowe uderzanie w klawisze, to możliwe że nieświadomie używa klawiszy znajdujących się blisko siebie. Program nie sprawdza wtedy haseł typu &quot;zo5ub19v&quot; i od razu odrzuca takie kombinacje, oszczędzając czas. Za to sprawdza wszystkie które mogły powstać w ten sposób. Ta metoda również daje niesamowite wyniki. Na koniec mała rada, warto skopiować całą sekcję keyboard, wrzucić ją np. jako keyboard2 zamieniając wartość &quot;fuzz&quot; na 0. I stosować najpierw jedną, potem drugą.

Metoda IV: External / double
Tutaj sprawa jest prosta - program bierze 4 znaki z jakiegoś wyrazu i je dubluje, zamieniając &quot;word&quot; w &quot;wordword&quot;. Również skuteczny atak, jeśli testować na dużej grupie hashy gdzie prawdopodobnie wiele osób ma słabe hasła (np. baza wykopu :P ). Ponownie warto zdublować funkcję tak, by tworzyła zlepki 4+4 oraz 5+5. 

Metoda V: Incremental / digits
Czyż nie wspaniała to myśl by stworzyć sobie długie hasło składające się z samych cyfr? Nikt o tym nie pomyśli!
Co z tego że sprawdzenie wszystkich kombinacji do długości 15 jest możliwe w sensownym czasie nawet na domowym komputerze, nie mówiąc o farmach liczących.  W ogóle warto stworzyć sobie własny charset na podstawie haseł które wcześniej złamaliśmy i przetestować na nim pozostałe. Bardzo dobre efekty, a używa się to właśnie w trybie incremental. 

Oczywiście john nie jest lekarstwem na wszystko. Jest to na pewno najlepszy program gdy mamy dziesiątki czy miliony haseł do złamania. Ale dla pojedynczego hasha skuteczniejsze są jednak dedykowane programy - np. barswf dla md5. 
John cierpi głównie na jedną przypadłość - starość. Nie ma obsługi GPU, nie ma multithread... choć pośrednio da się to naprawić. Wszystko mu można wybaczyć, bo jest to świetny program.

Swoją drogą - na stronie johna próżno szukać windowsowej kompilacji z SSE2 - a ponieważ nie każdy ma cygwina, to kto chce niech sobie użyje moją - można ją znaleźć tutaj
Dodatkowo ma ona zintegrowany patch &quot;jumbo&quot; ze strony johna, więc obsługuje więcej formatów niż czysty john.

Miłego łamania.</description><pubDate>Mon, 07 Sep 2009 20:29:47 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/07/john-the-ripper-znajomy-nieznajomy/</guid><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>Techblog</category><category>Warez</category><category>hash</category><category>crack</category><category>wykop</category><category>john</category><category>john the ripper</category><category>jtr</category><category>sse2</category></item><item><title>Trudne hasła</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/09/06/trudne-hasla/</link><description>Ponieważ każdy kto chce być fajny musi napisać coś o wykopie i o tym że wyciekły hasła (nikt jeszcze nie słyszał, prawda?) - bez tego nie można zostać specjalistą od zabezpieczeń. Szanujący się Captain Obvious napisze że bazy danych nie powinno się wystawiać na świat, powinna mieć hasło a użytkownicy powinni mieć trudne hasła. Oczywiście z miną eksperta będą perorować na temat bezpieczeństwa i swojej zajebistości, ot, żeby z rytmu nie wypaść (XSSy na strona-ewelinki.blog.pl się skończyły?)

to i ja tu napiszę jak mieć bezpieczne, długie losowe hasła, inne dla każdej witryny i je pamiętać (!).



Rozwiązanie jest proste: generujemy 10 różnych, trudnych haseł - ważne jednak by w każdym była inna pierwsza litera i zawierały ino cyfry i literki, aby to łatwo pamiętać.

aG9fgbewjrghl
nngF93nswlksd
herreiN3bfsD3
zgsdI2Q0dG0gn
loyD83bsdpgps

Reguła jest prosta: zapamiętujemy te 5 haseł (choć warto mieć ich więcej) i pamiętamy o regule że jeśli istnieje literka przed cyfrą to zawsze jest ona wielka. Tyle.
Teraz chcemy się gdzieś zarejestrować, na podstawie tamtych haseł generujemy:

nngF93nswlksd/loyD83bsdpgps;#herreiN3bfsD3!

Znając tamte 5 haseł, aby zapamiętać powyższe trzeba pamiętać tylko takie coś:

n/l;#h!

Proste, prawda? Pierwsze litery tamtych haseł + separatory w postaci znaków specjalnych. Ba, nawet na początku można sobie zapisać takie coś i nosić w portfelu - o ile początkowe hasła są zapamiętane bezpiecznie.

Oczywiście jeśli ktoś pozna tamte hasła, lub zbierze wystarczająco dużo gotowych haseł z różnych serwisów to będzie miał ułatwione zadanie. Ale jeśli serwisy te stosują hashowanie, nie przechowują haseł w plaintext, jesteśmy bezpieczni. Rozwiązanie idealne na wszelkie fora i inne bzdety.</description><pubDate>Sun, 06 Sep 2009 12:16:00 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/09/06/trudne-hasla/</guid><category>Miniblog</category><category>Ogólne</category><category>Tech</category></item><item><title>Hacking at Random 2009</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/08/18/hacking-at-random-2009/</link><description>Dopiero co wróciłem z imprezy hacking at random przywożąc ze sobą sporo zdjęć, emocji i inszych zachwytów. Taka krótka relacja, jak to przez pół europy jechałem żeby przy komputerze posiedzieć. No, niezupełnie.



Dzień pierwszy (nie, nie utrzymam wpisu w tym szablonie): 6 sierpnia, godzina wczesnoporanna, właśnie zostałem odebrany przez znajomego z dworca we Frankfurcie (swoją drogą co za kretyn wymyślił by były dwa Frankfurty?! W dodatku przy zakupie biletów trudno się doszukać tego O JAKI chodzi!) i zmierzamy autostradą w pewne jemu tylko znane, a bardzo malownicze miejsce, gdzie znajduje się hurtownia różnych napojów wyskokowych. 6 skrzynek club-mate było w sam raz na te - z grubsza - dziesięć dni, dla najpierw trzech, później kilkunastu osób. Potem krótka podróż do jego domu, gdzie zapakowaliśmy samochód po brzegi. Duży samochód, dostawczy. Po chwili zjawiła się pewna ładna osóbka, zapakowaliśmy się i wio, ruszamy w stronę Krainy Wiatraków. Choć nie wiem kto wymyślił że niby Holandia jest znana z wiatraków, skoro w Niemczech przy autostradach jest ich znacznie więcej - takich ogromnych, srebrnych. 

Do Nunspeet dotarliśmy szybko i bez większych problemów. Problemem okazało się znalezienie paru miejsc - konkretnie to dwóch coffee-shopów oraz restauracji gdzie podają naleśniki, za którymi moi towarzysze bardzo przepadali. A &quot;kawiarnie&quot; są mocno przereklamowane, drogo tam i mały wybór. W dodatku śmierdzi jakby tam kot naszczał.
Jednakże nie narzekałem na lekkie kłopoty, bo dzięki temu miałem więcej czasu na oglądanie i podziwianie otoczenia. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie... drogi. Wyobraźcie sobie bowiem, że droga składa się z jezdni, 5 metrów trawnika, oraz ścieżki rowerowej. Czasami, choć nie zawsze, dodać można chodnik dla pieszych. Co ciekawe tymi ścieżkami rowerowymi poruszają się też skuterzyści oraz starsi ludzie na elektrycznych wózeczkach. Nawet kubły na śmieci są przystosowane do takiego transportu, bo są one prawie poziome i mają grubo ponad metr długości. 
Drugie miejsce pod względem wywartego wrażenia sprawili na mnie ludzie. Każden jeden ludź jakiego napotkaliśmy władał przynajmniej angielskim i był zawsze uśmiechnięty i chętny do pomocy. Holandia - kraj narkotyków? Więc pewnie wszędzie leżą pokotem narkomani i się narkotyzują, zaśmiecając ulice? Otóż... te ulice wydawały się czystsze niż wnętrza polskich galerii handlowych, które są tak zapatrzone na zachód. Oj, długa droga przed nami. Nie widziałem ani jednego &quot;lumpa&quot;, ani jednego żebraka, kompletny null. Wszyscy nowocześni, uśmiechnięci, spokojni.

Przygód z dotarciem na miejsce imprezy trochę było, bo nie mogliśmy go znaleźć, tak dobrze się ukryli. Choć każdy miejscowy chciał pomóc, to jednak mało kto wiedział gdzie to dokładnie jest, a o HAR nie słyszał nikt. Giepeesa nie mieliśmy :)

Gdy już się stawiliśmy, silni zwarci i zmęczeni, czekało nas standardowe powitanie, czyli oddanie im naszych pięknych biletów, w zamian za co zostaliśmy zaobrączkowani (na nadgarstku, tasiemką z ładnym logo, zaciśniętą metalową obrączką; do tej pory nie wymyśliłem jak to zdjąć by nie zniszczyć :)) otrzymaliśmy przydziałowe dlugopisy i można było się rzucić szukać miejsce noclegowe. Tu był lekki zgrzyt, bo się okazało że tego dnia dostępne jest tylko kilkanaście metrów przestrzeni... ale nie było tak źle, bo i ludzi było kilkanaścioro w ogóle. Następnego dnia już otworzyli pierwsze pole, więc można bylo się przenieść na stałe, a ponieważ byliśmy jedną z pierwszych grup, to i miejsce wręcz wymarzone się znalazło - z samego rana zacienione, w ciągu dnia ładnie nasłonecznione. I rozpakowania czas start. 

Opisywać tego nie będę, bo sensu nie ma. Zanim się rozpoczęła impreza było względnie mało osób, stopniowo się zwalali. Na początku nie było internetu, nie było prądu. Media nam podłączyli bodaj 3 dnia pobytu, a stabilny internet - 5. Sam pomagałem ciągnąć te 3km kabla fiber-optic od wielkiej anteny GSM w pobliżu, która &quot;stała&quot; na węźle internetowym biegnącym do Amsterdamu. Na samą imprezę organizatorzy dostali cały zakres IPv4 (każdy miał własne, zewnętrzne ip) i 10 gbit uplink. Internet po terenie był rozprowadzany tradycyjnie - kablami optycznymi, które łączyły toalety Dixie (coś jak toi-toi). Tak właśnie, dobrze mówię, bo w tych właśnie toaletach znajdowały się switche. Jak ktoś chciał podłączenie internetowe to układał w okolicy kabel ethernet/optic i ktoś go niedługo podłączał. Jak ktoś jest zainteresowany - google &quot;datenklo&quot;, bardzo fajna rzecz.
Kolejne słowo co do internetu, to jeśli ktoś chciał połączenie wifi, to istniała możliwość posiadania statycznego IP, dzięki protokołowi PEG-DHCP - nadal mam jeden IP :)

Impreza się zaczyna. Wszędzie dookoła błyskają światła wszędzie słychać muzykę różnych gatunków (ja miałem nieszczęście być jedynym z mojej grupy który nie cierpi house/electro/whatever... ale dobrze że to było ciche i nie &quot;umc umc umc&quot;). Widać było pokaz laserów, już sam nie wiem kto go organizował. Można było popatrzeć jak chłopaki z TOOOLa rozbrajają zamki. Można było popatrzeć na różne machiny latające (np. zdalnie sterowany quadro-copter, który wyglądał jakby się miał zaraz rozwalić) i jeżdżące, był jakiś gość na segwayu, były dziwne ludzie na dziwnych - własnoręcznie robionych - samochodzikach elektrycznych. Organizatorzy bujali się wózkami golfowymi. My mieliśmy przenośny zestaw baterii słonecznych (wbrew temu co myślałem - to jest całkiem efektywne!). Była HARpedia, gdzie można było kupić różne bardzo fajne koszulki w cenie 20 ojro. Był namiot OpenBSD gdzie za 5-30 euro można było kupić kurtkę z tymże logo. Mam fajną, zieloną :). A po zakończeniu imprezy rozdawali sofy i inne kanapy, kto miał transport mógł sobie zabrać na pamiątkę. Bo namiot OpenBSD był ogromny, wypełniony po brzegi dywanami i sofami, gdzie każdy mógł usiąść i w ciszy kontemplować kompilacje. 

W końcu były też różne wykłady - otwierający wykład o Wikileaks, wykład o Anonymous (bardzo mnie zawiódł, bo to wyglądało jakby gość stał i czytał z wikipedii, pokazując wideo z youtuba), wykład twórcy projektu TOR, wykłady o sieci GSM (swoją drogą - na HAR istniała prywatna sieć GSM, połączona ze stacją bazową DECT. Eventphone dobra rzecz!).
Osobiście poznałem nie tylko osoby stojące za Wikileaks (choć znałem wcześniej - przez internet - ale to nie to samo), ale też inne ciekawe osoby, choćby wspomniany już twórca TORa,  albo była agentka MI6, czy też Francizka, która stworzyła w Niemczech petycję (nadal ignorowaną, mimo ogromnego wsparcia ze strony ludzi) przeciwko cenzurze; ludzi z Pirate Party... i wiele wiele innych ciekawych osób. 

Czy coś mnie zawiodło? Czy żałuję godzin spędzonych w autobusie a później samochodzie miłych znajomych z polskiego CONFidence, którzy mnie dowieźli niemal pod sam dom? Absolutnie nie. Impreza była wręcz genialna, w życiu nie miałem tak udanych wakacji. Teraz się szykuję na CCC w grudniu - tym razem przemogę lenia i pojadę. Mimo że to nie będzie środek lata i outdoor, to jednak zapowiada się ciekawie - wynajmujemy sobie mieszkanie na czas pobytu, będzie się działo ]:&gt;

Kto nie był - niech żałuje!

Aha, były też darmowe tosty, gdzie w cenę tosta wliczona była losowa domena .tk ;)

Fotki może później dodam, jak nie zapomnę, na razie zainteresowani mogą poszukać fotek na stronie HAR. Cos tam na pewno jest. Oczywiście... nie wymieniłem nawet dziesiątej części wszystkich atrakcji. To trzeba było zobaczyć na własne oczy.</description><pubDate>Tue, 18 Aug 2009 22:51:09 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/08/18/hacking-at-random-2009/</guid><category>Ogólne</category><category>Tech</category><category>har</category><category>har2009</category><category>hacking at random</category><category>hacking</category><category>conference</category></item><item><title>Jak kupić laptopa za 10 zł</title><link>http://necro.nomicon.pl/2009/07/17/jak-kupic-laptopa-za-10-zl/</link><description>Wszyscy pewnie znają już te wszystkie serwisy gdzie każda licytacja jest płatna, jednak na koniec można sprzęt wykupić za grosze. Każdy pewnie zdaje sobie sprawę jak minimalna jest szansa na wygraną jeśli się nie wykupi od razu tysiąca podbić i nie ustawi automatu. Czy jest nadzieja by wygrać?



Mówię na przykładzie podbij.pl, bo innych nie znam, ale wiem że jest ich od groma. No więc zakładamy że podbicie kosztuje 1zł i można kupić najmniejszy pakiet 10 podbić. Kosztuje nas to 10zł. Teraz należy się zdecydować jaki przedmiot chcemy kupić - ważne by nie było blokady automatów, musimy mieć możliwość ich ustalenia. Aukcja oczywiście ma się kończyć za kilkanaście sekund (choć śpieszyć się nie trzeba, ludzie na pewno zadbają o to by się czas nie skończył).

A teraz magia. Potrzebne będzie kilka serwerów (nawet nie muszą mieć szybkich łączy - nawet 1mbit wystarczy) i slowloris (tu: moja wersja w ruby, którą napisałem bo google mi nie zwracał wyników - myślałem że się to nazywa &quot;slowris&quot;...). 
Na serwerach przygotowany slowloris, my jesteśmy gotowi do licytacji. Puf, ustawiamy podbij-automat na wszystkie swoje podbicia i odpalamy slowloris na serwer - potrzymajmy go niedostępnego przez kilka(najlepiej: kilkanaście) minut. Potem atak kończymy i odbieramy nagrodę.
Simple as that ;) tylko że niestety tytułowy podbij.pl nie jest podatny na ten typ ataku, trzeba sobie znaleźć taki serwis gdzie jest np. apache. Po odebraniu nagrody trzeba szybko uciekać na Kajmany albo coś, bo raczej administratorzy głupi nie są ;)</description><pubDate>Fri, 17 Jul 2009 17:25:33 +0200</pubDate><guid>http://necro.nomicon.pl/2009/07/17/jak-kupic-laptopa-za-10-zl/</guid><category>Code</category><category>Ogólne</category><category>Ruby</category><category>Tech</category><category>Troll</category><category>Warez</category><category>slowris</category><category>slowloris</category><category>ruby</category><category>podbij</category></item></channel></rss>
